poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział XXIII

Operacja trwała osiem godzin. Były jakieś komplikacje ale wszystko jest dobrze. Od razu po operacji, zawieźli cię na sale, a tam czekał Zayn. Byłaś w śpiączce przed dobę. Dochodziła 23:00 Zayn i tak ciągle czuwał przy tobie. Zaczęłaś otwierać oczy chodź nie miałaś zbyt wielu sił.
-Boże. Kochanie obudziłaś się. Nic nie mów, nie możesz się męczyć. Dzięki Bogu, że się obudziłaś.
Dałaś radę lekko się uśmiechnąć. Zayn szybko wybiegł po lekarza. Sprawdził twoje wyniki, czy wszystko dobrze po operacji.
*Tydzień później*
Nareszcie siły do ciebie wróciły. Razem z Zayn'em wróciłaś do domu. Byłaś jeszcze osłabiona ale mogłaś wyjść ze szpitala. Umówiłaś się teraz za dwa tygodnie na swoją pierwszą chemię. W domu wszystko była tak jak przedtem a wydawało ci się, że jest tu zupełnie inaczej. Wydawało ci się, że jesteś w zupełnie nowym miejscu. Wieczorem, gdy Zayn poszedł wziąć prysznic, ty wstałaś z łóżka i sprawdziłaś czy list nadal jest w tym samym miejscu. Usłyszałaś, że Zayn już skończył. Odłożyłaś płytę na miejsce i usiadłaś na swoim ulubionym miejscu-na parapecie-otworzyłaś okno. Na dworze było już ciemno, ze względu na późną godzinę. Ciemne niebo podświetlały gwiazdy. Zayn przyszedł do sypialni i objął cię od tyłu, odwróciłaś głowę i pocałowałaś chłopaka.
-Patrz skarbie-zaczął-padająca gwiazda-wskazał palcem-pomyśl życzenie
-Już-powiedziałaś
-Jakie było?-zapytał Zayn
-Nie mogę ci powiedzieć, bo się nie spełni.
Chłopak dał ci buziaka w policzek. Złapał za rękę i zaprowadził do łóżka. Ułożyliście się wygodnie i zasnęliście.
Obudziłaś się o 06:00. Zayn jeszcze spał. Nie miałaś serce go obudzić. Podeszłaś do półki z płytami, i sięgnęłaś tę "magiczną" płytę. Dopisałaś jeszcze parę zdań, odłożyłaś ją na miejsce i poszłaś do toalety. Obmyłaś twarz i pomalowałaś się tak jak codziennie. Poszłaś do sypialni, na palcach poruszałaś się w kierunku szafy ubrałaś to:
Zeszłaś do kuchni i nalałaś sobie soku porzeczkowego.
-Kochanie! Gdzie jesteś?!-usłyszałaś Zayn'a
-W kuchni
Zayn szybko wpadł do kuchni.
-Mrr... Jak ty seksownie wyglądasz.
-Dziękuję.
Odłożyłaś szklankę na stół, podeszłaś do Zayn'a i pocałowała go. Zjedliście razem śniadanie.
Najbliższe dwa tygodnie było dobrze, nie czułaś jakiś bólów, nie mdlałaś, ani nic gorszego.
W końcu nadszedł dzień chemii. Nie spałaś cała noc. Byliście umówieni na 10:00, ale Zayn postanowił wyjechać wcześniej. Przyjechaliście na czas. 
Poszliście do recepcji. Dostałaś tylko swoją kartę, razem z Zayn'em poszłaś do pokoju lekarskiego.
-Dzień dobry-powiedziałaś
-Aaa-zaczął doktor Evans- Pani Malik witam serdecznie. O i pan Zayn też jest dzień dobry.
-Dzień dobry-odpowiedział Zayn.
-No to co. Zaczyna pani dzisiaj chemie, ale najpierw zrobimy tomografie, jak to tam wygląda.
-Mam nadzieje, że dobrze-powiedziałaś pod nosem.
Lekarz zawołał pielęgniarkę, która zabrała cię na tomografie. Wyniki były po 30 minutach.
-No, no,no
-Coś nie tak?-zapytał się Zayn 
-Nie jest źle, ale jest tak no. Tak sobie
-Ale co się dzieje panie doktorze?-zapytałaś
-Myślałem, ale jednak.
-Niech pan mówi!-powiedział głośniej Zayn
-Jednak musieliśmy jakoś dotknąć tego raka. Mówiłem pani co się stanie?
-Nie. Ale zgaduje, że jest  to teraz tykająca bomba.
-Nie do końca. Ale coś w po dobie. Dobrze, że zaczyna pani dzisiaj chemie. Ale mam do pani nie dobrą wiadomość.
-Słucham?
-Nie może pani wracać do domu. Musi być pani w oddzielnym pomieszczeniu, gdzie może przebywać tylko pani, no i pielęgniarka, która będzie zmieniać kroplówki.
-Czyli mój mąż...
-Nie będzie mógł przebywać u pani, dopóki sytuacja się nie poprawi.
-Rozumiem-odpowiedziałaś
Zayn mocno cię przytulił.
-Ale będą ją widział przez drzwi czy coś?
-Tak, tak.
-Widzisz-zwrócił się ku tobie Zayn-Będzie dobrze słońce-pocałował cię w usta.
-Dobrze. Zapraszam panią, pani Malik.
Wstałaś. Zayn złapał cię za rękę. Szyliście za doktorem Evansem. 
-To tu. Dostanie pani specjalne ubranie. Ma pani jeszcze 10 minuta. Zaraz wrócę.
Lekarz odszedł, a ty zostałaś z Zayn'em
-To co? Żegnamy się-powiedziałaś ze łzami
-Nie mów tak-powiedział chłopak tuląc cię- Nie mów do widzenia, tylko do zobaczenia 
-Zayn pamiętasz o kartce?
-Tak pamiętam....
-Mam jeszcze prośbę. Zawiadom rodziców
-Dobrze słońce.
Zaczęłaś płakać
-Ale słońce nie płacz. Ba zaraz ja się rozpłaczę. Chodź usiądźmy
-Zayn-zaczęłaś-Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?
-No pewnie. Jak mógłbym zapomnieć.
-Musze  ci powiedzieć, że jesteś jedyną osoba, jedynym chłopakiem, którego kocham najbardziej na świecie. Dla którego mogłabym zrobić wszystko.-łza spłynęła ci po policzku- Dosłownie wszystko. Nie myślałam, że się w tobie zakocham. Tak od pierwszego wejrzenia. Na początku się ciebie bałam-powiedziałaś z uśmiechem.- Ale później jak mi to wszystko wyjaśniłeś, dlaczego stałeś pod moim domem.
-Chroniłem cię Oliwko-przerwał ci-chroniłem i będę chronić ciągle. Zmieniłaś moje życie. Jesteś najcudowniejszą dziewczyną w moim życiu.
Widziałaś jak doktor szedł już w waszą stronę. Wstałaś a Zayn razem z tobą 
-Do widzenia Zayn
-Do zobaczenia skarbie.
Rzuciłaś się Zayn'owi na szyją i mocno przytuliłaś
-Ehm..-odkrzyknął lekarz- Pani Malik. Musimy iść
-Kocham cię-szepnęłaś do Zayn'a
-Ja ciebie też 
Przytuliliście się jeszcze raz. Poszłaś razem z lekarzem. Dostałaś specjalne ubrania. Pielęgniarka podłączyła ci jakieś kroplówki, wokół było strasznie dużo rzeczy.
*2 miesiące później*
Chemia nie pomagała. Było coraz gorzej. Lekarz wszystko ci powiedział, nawet pozwolił wejść Zayn'owi na trochę.
-Kochanie-powiedziałaś-siadaj-wskazałaś na krzesło
-Skarbie jak się czujesz?
-Zayn. Ja wiem, że już dłużej tak nie pociągnę. Spójrz na mnie.
-Jesteś śliczna
-Zayn. Ja marnieję w oczach. Ja wiem, że to koniec. Zayn ja umrę
-Nie mów tak Oliwia. Nie wolno ci.
-Zayn. Ja to wiem. Nie długo skończy się moja udręka.
-Przestań słyszysz-nawet jemu poleciała łza
-Nie Zayn. Mówię to co wiem. Chemia nie działa, naświetlanie też. Przecież wiem, że niedługo już mnie nie będzie. Chciałam ci podziękować za to, że byłeś ze mną w tych wszystkich chwilach, że nigdy mnie nie zostawiłeś. Zayn kocham cię i zawsze. Nawet tam na górze będę cię kochać. Będę twoim aniołem stróżem. Kocham cię Zayn.
W tym momencie twoje serce przestało bić. Zayn złapał cię za rękę i krzyczał do ciebie. Wybiegł szybko po lekarza i przybiegł z nim do ciebie.
-Proszę ją ratować!-krzyczał- Niech pan ją ratuje !
-Przykro mi. Ona nie żyje.
Zayn padł na kolana przy łóżku, złapał cię za rękę i całował po niej.
-Oliwia. Oliwia dlaczego mnie zostawiłaś? DLACZEGO?! OLIWIA KOCHAM CIĘ!-krzyczał Zayn
Przyszła pielęgniarka i zaczęła odłączać wszystko od ciebie. Zayn ciągle siedział przy tobie i płakał. Dał numer do twojej mamy. Bardzo szybko pojawili się w szpitalu. Całą trójka płakała, a najbardziej z nich wszystkich Zayn.
Twój pogrzeb odbył się kolejnego dnia. Byli na nim wszyscy znajomi. Cała uczelnia. Nawet Harry i Louis płakali.
Po całej ceremonii Zayn wrócił do domu. Poszedł do sypiali i wyciągnął kartkę, którą mu zostawiłaś

"Kochany Zayn'ie. Jeśli czytasz ten list, to znaczy, że ja jestem już w lepszym życiu. Ale. Czy ono może być lepsze bez ciebie? Sama nie wiem. Ten lis pisze w dniu, w którym dowiedziałam się o raku. Sama nie wiem, dlaczego go pisze. Może dlatego, że chce Ci w nim za wszystko podziękować. 
Dziękuję Ci za każdy dzień, który spędziłeś przy mnie, dziękuję, za te pyszne śniadania, dziękuję, za noce i dnia spędzone ze mną, ale przede wszystkim dziękuję Ci za miłość, którą mi dałeś. Chodź, czy miłość to rzecz, że można ją dać? Chyba nie. Ale wiem, że przez tę miłość stałam się inna. Po prostu inna. Mogłabym ci dziękować za wszystko. Ale przede wszystkim chce, żebyś ułożył sobie życie. Jesteś młody więc dlaczego masz nie mieć jeszcze kogoś? 
A i proszę Cię o jedno. Nie bądź nigdy smutny, ja będę tam na górze, będę Twoim aniołem stróżem.
Kocham cię skarbie, i nigdy nie przestane. xx Twoja Oliwia.
Ps. A to piszę dwa tygodnie przed chemią. Sama nie wiem czemu. Piszę to, ponieważ tej nocy widzieliśmy spadające gwiazdy. A moim życzeniem było to, żebyś był szczęśliwym. Nie chciałam życzyć sobie zdrowia, bo widziałam, że to nie możliwe, jak na moją chorobę. Ale wiem, że ułożysz sobie życie i, i po prostu będziesz szczęśliwy."

Zayn rozpłakał się. Kartka, którą napisałaś była cała mokra od łez. Zayn jeszcze tej samej nocy poszedł na grób do ciebie i rozmawiał z tobą. 

*Rok po śmierci*
Twoi rodzice wyjechali z Anglii, to miejsce przypominało im o twojej młodej śmierci. Louis i Harry też się rozstali, każdy poszedł w swoją stronę. Harry zamieszkał w Los Angeles, a Louis znalazł sobie dziewczynę, z którą mieszka we Francji. 
Liam, również ułożył sobie życie. Poznał Dominikę, mieszkają razem w Polsce, niedługo po zapoznaniu się wzięli ślub, a za pół roku spodziewają się dziecka. 
A Zayn. Zayn nie poznał nikogo. Ciągle był sam. Codziennie przychodził do ciebie na grób, codziennie składał bukiet czerwonych róż. Wytatuował sobie na sercu twoje imię "Oliwia".
Ale nikogo nie poznał. Codziennie, czy to w pracy, czy to w domu, czy też nad grobem rozmawiał z tobą. Mówił ci, że cię kocha i niedługo spotkacie się razem w niebie.

KONIEC!





------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i koniec opowiadania. Kurcze nawet sama pisząc to się popłakałam. Nawet nie wiem dlaczego. Nie kończę pisać. Mam już nowy blog, gdzie znajduję cię prolog. http://meeting-the-love.blogspot.com/
Teraz zapraszam tam :). No i cóż. Nie pozostało mi nic innego, jak pożegnanie. 
Żegnam was i do zobaczenia na nowym blogu. 
Papa xx



czwartek, 29 maja 2014

Rozdział XXII

Wyszliście z auta i skierowaliście się w kierunku domu. Weszliście. Ty od razu weszłaś do kuchni. Wzięłaś sobie szklaneczkę swojego ulubionego soku pomarańczowego i wyszłaś na taras. Zayn szybko rzucił kluczyki od auta na stół i pobiegł za tobą z obawą, że coś się z tobą dzieje.
-Słoneczko co jest?-zapytał osiadając przy tobie i otulając cię ramieniem
-Nic takiego.-powiedziałaś prawdę
-Ale tak szybko wzięłaś sok i wyszłaś na taras.
-Po prostu chce posiedzieć trochę na świeżym powietrzu.
-Na pewno aniołku? 
-Tak. Skarbie jestem tego pewna-powiedziałaś całują chłopaka w policzek.
Chłopak odwzajemnił buziaka. Siedzieliście tak aż do zachodu słońca i jeszcze dłużej.
W końcu zasnęłaś oparta o ramie Zayn'a.
Czułaś jak chłopak delikatnie bierze cię na ręce. Ale nie miałaś sił na protestowanie. Czułaś jak jedną noga byłaś w krainie snu a drugą jeszcze poza nią. Otworzyłaś lekko oczy gdy chłopak położył cię już na łóżku
-Spij skarbie. Śpij-szepnął ci co ucha
Uśmiechnęłaś się a chłopak dał ci buzi na dobranoc i zaraz położył się obok ciebie.
*Nad ranem*
Obudziłaś się o 07:30. Zayn spał tak słodko, że nie miałaś serca go budzić.
Zeszłaś na dół do kuchni i nalałaś sobie szklaneczkę wody. Wyszłaś na ogród i usiadłaś na dużym hamaku.
Słońce lekko przedzierało się zza chmur. Wiał lekki wiaterek. Przykryłaś się kocem, który leżał obok i powoli piłaś wodę.
-Oliwia!-usłyszałaś głos Zayn'a- Oliwia! Gdzie jesteś?!
Nie musiałaś odpowiadać, ponieważ Zayn szybko wpadł do ogrodu
-Uff.. Tu jesteś skarbie.
-Dzień dobry słoneczko-powiedziałaś uśmiechając się do Zayn'a
Chłopak podszedł i usiadł obok ciebie otulając cię ramieniem.
-Jak się spało?-zapytałaś
-Dobrze. Nawet bardzo dobrze.
Siedzieliście tak tuląc się do siebie. Nagle lunął deszcz. Szybko wbiegliście do domu.
-No i pogoda się popsuła-powiedział Zayn
-No. Ale wiesz. Ja lubię jak pada. Wręcz uwielbiam.
Podeszłaś do okna i otworzyłaś je na oścież.  Usiadłaś wygodnie na parapecie. Nagle poczułaś jak ktoś obejmuje cię od tyłu i całuje w szyję. Odwróciłaś głowę i odwzajemniłaś mocnego buziaka w usta.
-Zayn-zaczęłaś- Ja chcę żyć. Zróbmy tą operacje.
Zayn nic nie powiedział tylko mocno cię przytulił i ponownie pocałował w szyję.
Siedzieliście tak aż do 09:30. Zayn wstał i poszedł przygotować śniadanie
-Co sobie życzysz słoneczko?- usłyszałaś głos Zayn'a z kuchni
-Nie jestem głodna. Ale mogą być jakieś tosty-odpowiedziałaś ciągle siedząc w oknie
Po jakiś 10 minutach Zayn przyszedł z całym talerzem tostów. Oboje zjedliście je ze smakiem.
Cały dzień minął wam w domu szybko. Zayn jego koniec zadzwonił do lekarza poinformować go, że zgadasz się na operację.
*Następnego dnia*
Obudziłaś się ok. 07:30. Zayn już nie spał. Wpatrywał się w ciebie jak w jakiś obrazek.
-Dzień dobry kochanie- powiedziałaś
-No cześć skarbie- odpowiedział dając ci mocnego buziaka
-To co dzisiaj jedziemy do szpitala?-zapytałaś
-Tak. To już dzisiaj.
-Zayn..-zaczęłaś
-Tak skarbie?
-Myślisz, że operacja się uda?
-No pewnie skarbie. Dlaczego miałaby się nie udać
Wzruszyłaś ramionami i mocno wtuliłaś się w tors Zayn'a. Leżeliście tak do godziny 08:00. O 10:00 musieliście być w szpitalu. Spakowałaś najpotrzebniejsze rzeczy. Zayn wziął torbę i złapał cię za rękę. Wyszliście na dwór. Zayn zamknął drzwi. Nagle usłyszałaś pisk opon. Obróciłaś się na pięcie. Pod dom Zayn'a podjechali Louis i Harry.
-Czego chcecie?-zapytał chwytając cię za rękę
-Zayn-zaczął Louis- Nadal nie wierzysz, że już nie chcemy się z tobą bić?
-Ani kłócić-dodał Harry
-Ani nic innego. Po prostu martwimy się o Oliwię. Przecież, przez te parę dni chodziliśmy razem do szkoły
-I tak wam nie wierze-odpowiedział mocniej ściskając ci dłoń
-Zayn-zaczęłaś cicho- A może jednak się zmienili.
-Oliwia. Ja i tak im nie wierzę
-Oliwka. Kiedy masz operacje?-zapytał Harry
Chciałaś już odpowiedzieć ale Zayn odezwał się pierwszy
-Nie wasz zasrany interes!
-Kurcze Zayn dorośnij.
Louis i Harry nie czekali na odpowiedź po prostu wsiadali do auta i odjechali.
-Zayn. Dlaczego jesteś dla nich nie miły?-zapytałaś
Chłopak nie odpowiedział, aż do wejścia do auta
-Zayn. Zadałam ci pytanie.
-Przecież nie jestem głuchy. Słyszałem!
Złapałaś chłopaka z rękę. Był trochę zdenerwowany
-Przepraszam Oliwko. Przepraszam. Po prostu nigdy im nie ufałem i nie zamierzam im  zaufać.
-Ty wiesz lepiej-powiedziałaś  z uśmiechem na ustach dając chłopakowi buziaka w policzek.
Były straszne korki. Więc Zayn zadzwonił do doktora Evans'a, że się trochę spóźnią. Wybyła 09:45. Ciągle staliście w korku. W końcu Zayn zjechał na pobocze i wysiadł. Nie chciałaś siedzieć sama w aucie, więc wyszłaś, podeszłaś do Zayn'a i objęłaś go w tali. Zayn obrócił się, ale najpierw wyrzucił i przydepnął papierosa.
-Myślałam, że nie palisz.
-Bo nie robię tego tak często. Tak na prawdę to przez ciebie.
-Przeze mnie?
-Tak. Nie chcę przy tobie palić. Wiem, że ci to przeszkadza
-Nie Zayn. Tylko to jest nie zdrowe i może wywoływać raka płuc.
Łza zakręciła ci się w oku. Zayn objął cię ramieniem i mocno przytulił.
-Oliwko nie płacz-zaczął- Przecież wiesz, że operacja się uda.
Milczałaś.
-Uda się?-dopytywał
-Tak-powiedziałaś śmiało.
Zayn złapał cię za rękę. Była 10:00. Korek trochę się "rozluźnił" poszliście z Zayn'em do auta i pojechaliście do szpitala.
*Przed budynkiem szpitala*
Na miejscu byliście o 11:00 czyli godzinę później. Poszliście na recepcję. Pielęgniarka zabrała was do doktora Evans'a. Lekarz wyjaśnił ci wszystko. Jak będzie przebiegać operacja. Zostałaś zaprowadzona do sali, w której leżałaś sama. Operacje lekarz wyznaczył ci na 13;00.
Chłopak siedział przy tobie ciągle. Gdy zobaczywszy na zegarze, który wisiał na przeciwległej ścianie godzinę 12:50 zaczęłaś się stresować.
-Zayn...-zaczęłaś- Gdyby operacja się nie udała.
-Oliwia. Nie mów tak!-przerwał ci
-Zayn gdyby operacja się nie udała-ciągnęłaś dalej- w twoim domu
-Naszym-poprawił cię, i znowu przerwał
-W naszym domu w sypialni Jest płyta. Ta którą skleiłeś dla mnie. Wiesz która to?
Pokręcił głową potwierdzając.
-W niej jest list dla ciebie. Jeśli ta operacja się nie uda. Przeczytaj ją. Ale dopiero po pogrzebie. Bardzo proszę.
W twoich oczach pojawiły się łzy
-To będzie problem-zaczął- Żadnego pogrzebu nie będzie. Oliwia będziesz żyć.
Do sali weszła pielęgniarka z wózkiem inwalidzkim. Mogłaś spokojnie iść sama. Ale takie były przepisy.
-Pa Zayn-powiedziałaś ze łzami przytulając chłopaka i całują go
-DO ZOBACZENIA-podkreślił i również mocno cię przytulił-Będę na ciebie czekać.
Pielęgniarka zawiozła cię na salę operacyjną. Zayn do samego końca trzymał cię za rękę. Jeszcze raz pocałował cię i zniknął za drzwiami.
Lekarze podłączyli cię do różnych dziwnych przyrządów.
-Jest pani gotowa?-zapytał doktor Evans
Tak-odpowiedziałaś
Lekarz delikatnie podniósł ci głowę i założył specjalną maskę po czym szybko zasnęłaś.









------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uff. Tak szczerze to pisałam to dzisiaj. Nie miałam weny :)
Ale tak. to opowiadanie się skończy. Jeszcze parę rozdziałów i koniec. Dlatego zaczęłam pisać już nowe.
http://its-history-and-its-life.blogspot.com/
Tam proszę link :) To tak. A i jeszcze jedno. Jeśli znacie kogoś kto robi tła na blogi. Bądź sami je robicie. Bardzo proszę o napisanie do mnie e-maila
niesia6996@wp.pl
No i to by było wszystko. Dziękuję za każdy komentarz. Sami wiecie, że one motywują :)
Wystarczy zwykłe "CZYTAM" i to na serio będzie dla mnie satysfakcjonujące.
No to do kolejnego XXIII rozdziału.



czwartek, 22 maja 2014

Rozdział XXI

Pierwszy raz od dwóch dni się wyspałaś. Obudziłaś w samo południe. Zayn i tak ciągle leżał przy tobie. Patrzył się na ciebie jak na jakiś cud. A wiedziałaś, że na pewno wyglądasz strasznie.
-Witaj kochanie-powiedziałaś
-No witam słoneczko-powiedział całując cię na dzień dobry-Jak się spało?
-O dziwo. Bardzo dobrze-powiedziałaś prawdę-A tobie słoneczko?
-Przy tobie zawsze najlepiej.
Leżeliście jeszcze w łóżku przez pół godziny. Miałaś coś powiedzieć, ale przeszkodziło ci pukanie do drzwi
-Proszę-powiedzieliście jednocześnie
Do pokoju weszła twoja mama.
-Przyniosłam wam śniadanie-powiedziała stawiając tace z jedzeniem na stole-Jak się spało?
-Bardzo dobrze mamo- zaczęłaś- Ale po tobie widać, że się nie wyspałaś.
-Nie spałam za dobrze. Zresztą ojciec też. Martwimy się o ciebie
-Przepraszam-wtrącił Zayn- Nie macie się państwo o co martwić. Obiecałem Oliwi, że będzie żyć, i swoją obietnicę spełnię. Jedziemy dzisiaj do bardzo dobrych specjalistów. Proszę mi zaufać
-Wiesz Zayn-zaczęła twoja mama- Zawsze marzyłam o takim zięciu
-Bardzo dziękuję.
-To nie będę wam już przeszkadzać. Nie wiedziałam na co macie ochotę więc zrobiłam typowe płatki .
-Dziękujemy-powiedziałaś
Twoja mama podeszła do was i mocno uściskała. Przed wyjściem odwróciła się i łza spłynęła jej po policzku.
Zayn wstał z łóżka i przyniósł ci miskę płatków.
-Poczekaj-powiedziałaś- Odstaw te płatki.
Tak jak powiedziałaś chłopak uczynił. Odstawił je na biurko i szybko podszedł do ciebie.
-Co ci jest Oliwka?-zapytał
Szybko zerwałaś się na równe nogi i podbiegłaś do okna. Otworzyłaś  je bardzo szeroko i mocno zaciągnęłaś się powietrzem.
-Oliwia co jest?-zapytał ponownie chłopak obejmując cię od tyłu
-Nic-zaczęłaś ciągle mocno łapiąc powietrze- Po prostu jakby ci to powiedzieć. Poczułam się jakby brakowało mi tlenu.
-Dzisiaj jedziemy do lekarze. Bardzo dobrego lekarza. Zrobią ci badania. Będzie dobrze.
-Zayn-zaczęłaś
-Tak słoneczko?
-Mógłbyś mi podać szklankę wodę?
-Oczywiście. Już.
Chłopak szybko podbiegł do biurka i z tacy ze śniadaniem wziął szklankę wody
-Proszę
-Bardzo ci dziękuję
Zaczęłaś powoli pić wodę małymi łykami. Usiadłaś na parapecie. Słońce przygrzewało twoją twarz.
-I jak? Lepiej?-pytał Zayn
-Tak. Już tak. Nie wiem co się stało.
-Słoneczko-zaczął-Masz dzisiaj wizytę u lekarza.
-Tak wiem. Mówiłeś mi to już.
-No tak. Przepraszam.
-Nic się nie stało. A teraz zjedzmy śniadanie
Zayn podał ci płatki. Jedliście w ciszy. Gdy skończyliście Zayn odniósł tacę do kuchni a ty zaczęłaś przebierać w ciuchach. Nagle ktoś objął cię od tyłu. Wzdrygnęłaś się. Na szczęście był to tylko Zayn.
-Boże-zaczęłaś-Zayn nie strasz mnie tak.
-Przepraszam słoneczko. Może ci pomóc.
Skinęłaś głową. Co oznaczało zgodę. Zayn po przewracał ubrania w szafie aż wybrał to.
-No, no Zayn... Nie pomyślałam o takim zestawie.
-Zawsze do usług-powiedział chłopak z nieziemskim uśmiechem
Szybko ubrałaś się w to co polecił ci Zayn.
-No to teraz ty mi pomożesz-powiedział
Trochę czasu zajęło ci żeby coś wybrać. W końcu udało się.
-Załóż to-powiedziałaś
-Będziesz super wyglądał w obcisłych spodniach-powiedziałaś z uśmiechem
-Skoro tak mówisz.
Zayn'owi nie śpieszyło się z ubieraniem. Powoli zakładał spodnie, później bluzę na końcu buty i zegarek.
Chłopak wyglądał nieziemsko. Poszłaś do łazienki a Zayn szedł za tobą krok w krok.
Nałożyłaś lekki makijaż. żeby nie wyglądać tak blado, związałaś włosy. Przez cały ten czas Zayn stał w drzwiach i patrzył się na ciebie.
-Zayn-zaczęłaś-Dlaczego tak się na mnie dziwnie patrzysz?
-Dziwnie? To znaczy jak?-powiedział podchodząc do ciebie i obejmując cię w tali.
-To znaczy inaczej niż zawsze.
-Po prostu patrzę się na ciebie jak szalony zakochany
-A to dlaczego?-zapytałaś 
-No bo jestem w tobie zakochany jak wariat.-kończąc te słowo chłopak wbił swoje piękne, pełne usta w twoje.
Całowaliście się tak namiętnie aż zrobiło ci się gorąco. Ale nie chciałaś przestawać. Było ci miło. Tak przyjemnie.
-Ehm..
Usłyszeliście nagle i szybko przestaliście. W drzwiach do łazienki stał Louis
-Co ty tu robisz?-zapytał zdenerwowanie Zayn-Jak tu wszedłeś?
-Mama Oliwi mnie wpuściła. Ale spokojnie. Razem z Harrym już wiemy. Eeee... Jeśli byście czegoś potrzebowali. Czy coś to wiecie. Nie ma problemu
-Obejdzie się-powiedział mocnym tonem Zayn.
-Chciałem żebyście tylko wiedzieli.
-Już wiemy. Dziękujemy-odezwałaś się pierwszy raz od przyjścia Louis'a 
-To ja już będę lecieć. Cześć
-Cześć-odpowiedziałaś 
Zayn nie mówił nic. Więc dyskretnie złapałaś go za rękę i pociągnęłaś ją w dół
-Cześć-powiedział Zayn
Chłopak wyszedł z waszego pokoju. Zapadła głucha cisza.
-Zayn-zaczęłaś-Skąd oni wiedzą o moim raku
-Nie mam pojęcia słoneczko.  Ale to nie możliwe żeby zmienili się z dnia na dzień
-A skąd wiesz?-zapytałaś- Przecież widziałeś. Przyjechał, zaoferował pomoc.
-No tak. Ale czy on to zrobił od tak? No właśnie. Tego nie jestem pewien dlatego nie ufam mu.
-Dobra Zayn nie ważne. Jedźmy do tego lekarza.
Zayn złapał cię za rękę i zeszliście na dół. Pożegnaliście się z rodzicami i odjechaliście
*Przed szpitalem*
Zayn wysiadł pierwszy i pomógł ci wysiąść. Złapałaś chłopaka za rękę i poszliście do budynku szpitalnego.
-Dzień dobry-powiedzieliście jednocześnie
-Moja żona była tu zapisana. Malik. Oliwia Malik-powiedział Zayn
-Tak, tak-powiedziała blondyn- Proszę iść prosto przez ten korytarz-pokazała palcem- I wejść do pokoju sześćdziesiąt-dziewięć tam przyjmie was doktor Evans
Zayn złapał cię za rękę i udaliście się do pokoju sześćdziesiąt-dziewięć. Chłopak zapukał. Usłyszeliście głośnie proszę. Zayn otworzył ci drzwi weszłaś pierwsza a chłopak za tobą.
-Proszę usiąść. Ale pan zaczeka za drzwiami 
-Ale panie doktorze...-zaczął Zayn
-Zayn-przerwałaś mu-Słoneczko poczekaj za drzwiami.
Zayn wyszedł. Lekarz wypytał cię o wszystko. Zlecił badania. Wyniki były tego samego dnia.
Znowu siedziałaś w gabinecie, ale tym razem Zayn był tam z tobą
-No więc-zaczął lekarz-Pani Oliwio. Szczerze?
Kiwnęłaś głową na tak
-No to nie mam do pani dobrych wiadomości. Krwiak jak ma w swoim zwyczaju rośnie. Za parę dni. No może ewentualnie za jakiś miesiąc narośnie on na pani raka i to wtedy będzie źle.  Więc albo decyduje się pani na operacje. Albo...
-Albo umrę-dokończyłaś
Zayn otulił cię ramieniem i mocno przytulił. Miliony myśli biegały ci po głowie 
-A jakie mogą być komplikacje?-zapytał Zayn
-W najgorszym razie. Gdy nawet lekko dotkniemy bądź jakoś ruszymy raka jak to powiedzieć on zacznie ożywać. Tak brzmi to dziwnie. Ale rak jest w stanie nie ruchomym. Tylko krwiak ciągle rośnie. To taki dziwny przypadek. Jest on dwunasty w mojej pracy.
-A panie doktorze-zaczęłaś- ehm... Czy w tych wszystkich dwunastu operacjach. Czy one wszystkie były udane?
-Wie pani. Na dwanaście. Jedenaście było udanych. Niestety ta młoda dziewczyna zgłosiła się do nas zbyt późno. Ale w pani przypadku jak to widać na prześwietleniach to dopiero się rozpoczęło. 
-A panie doktorze. Kiedy mamy dać ewentualnie odpowiedź na temat operacji?-zapytał Zayn
-Dzisiaj jest?
-Czwartek-odpowiedziałaś 
- W takim razie w sobotę czekam na odpowiedź.
-Dobrze. Dziękujemy. Do widzenia-powiedział Zayn
-Do widzenia-powiedziałaś.
Wyszliście z Zayn'em na zewnątrz. Słońce było nie przymierzalnie mocne. Jedyne co było w tym dziwne to to, że padało. Pobiegliście z Zayn'em do auta.
-I jak?-zapytał zamykając drzwi
-Sama nie wiem Zayn. Sama nie wiem.....
Zayn przytulił cię i mocno pocałował. Odjechaliście spod szpitala. Przez korki droga dłużyła się ale w końcu dojechaliście do domu.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No już jest rozdział XXI. Muszę was przeprosić, że jest on tak późno. Już nie czekałam na te 15 komentarzy. Bo niektórzy się niecierpliwią :)
No to już nie wiem co pisać. Może to, że dziękuję za każdy komentarz. One na serio dają jakąś motywacje.
To dziękuję, że jesteście, czytacie no i komentujecie. Jestem strasznie ciekawa jak podoba wam się ten rozdział. Jakoś nie miałam weny i tak go pisałam wiecie. A i jeszcze jedno. Już kiedyś pod którymś rozdziałem pisałam, że nie chce kończyć pisać. Więc jeśli macie jakieś pomysły kto może być głównym bohaterem. Czy jakąś fabułę. To też proszę o komentarz. Albo zapraszam na napisanie e'maila N
niesia6996@wp.pl



środa, 14 maja 2014

Rozdział XX

Noc była bardzo długo. Najdłużej przespałaś dwie godziny. Wstrzymywałaś łzy żeby nie obudzić Zayn'a. Chodź on też budził się co kilka godzin i sprawdzał czy śpisz. Z łóżka wstałaś o 06:30. Wstałaś po cichu aby nie obudzić chłopaka, który spał widać było mocnym snem. Poszłaś do toalety. Byłaś bardzo blada. Porównywałaś się do koloru ścian który był w toalecie. Był taki śnieżnobiały, nawet przezroczysty taki jak ty. Przemyłaś twarz wodą. Namacałaś ręcznik i delikatnie wytarłaś twarz. Poszłaś do sypialni. Otworzyłaś szafę i przeglądałaś ubrania.
-Dzień dobry skarbie- usłyszałaś głos Zayn'a
Odwróciłaś się na pięcie. Wzdrygnęłaś się bo Zayn był już za tobą.
-Cześć kochanie-powiedziałaś całując chłopaka w usta
-Jak się spało?-zapytał chłopak
-Nieźle-skłamałaś
-Jakie plany na dziś?
-Wiesz Zayn chciałabym pojechać do rodziców. Musze im powiedzieć o...-łzy stanęły ci w oczach
-Tak wiem Oliwko-przerwał ci Zayn-Nie męcz się.
Chłopak przytulił cię i pocałował w czoło.
-Zaraz wrócę-powiedział
Zayn dał ci jeszcze raz buziaka w czoło i odwrócił się na pięcie. Szedł w kierunku toalety. Odwróciłaś się i dalej wybierałaś w śród ubrań. W końcu zdecydowałaś się na to
Ubrałaś się. Gdy skończyłaś Zayn własnie wrócił.
-Wyglądasz cudownie-powiedział-Zresztą jak zawsze.
Zayn poprawił włosy i udał się w twoim kierunku. Podszedł do ciebie i mocno przytulił.
-Kocham cię-powiedziałaś
-Ja ciebie bardziej.-powiedział Zayn całując cię tym razem w nos.
Wtuliłaś się mocno w chłopaka. Chciałaś żeby ten moment trwał wiecznie. Zayn głaskał cię delikatnie po głowie. Po jakiś paru minutach przestaliście. Odsuwając się od Zayn'a wytarłaś łzy.
-Dlaczego płaczesz słoneczko?-spytał się chłopak wycierając kciukiem twoje łzy
-Wiesz Zayn-mówiłaś jeszcze przez łzy- Chce żeby takie chwile ciągle trwały. Ja chce żyć Zayn. Ja chce żyć.
Chłopak znowu przysunął cię do siebie i mocno przytulił 
-I będziesz. Słyszysz skarbie? Będziesz żyć!
-Mam nadzieje.
-Wynajmę najlepszych specjalistów. Zrobią ci operacje. I będziesz żyć.
-Ale Zayn-zaczęłaś-Takie operacje są kosztowne
-Co mi tam pieniądze. Ja chce ciebie. Oddam całe pieniądze. Nawet okradnę bank. Byle żebyś żyła. I była ze mną.
Łza spłynęła ci po policzku. Tym razem ze wzruszenia. Jeszcze raz mocno ale to bardzo mocno przytuliłaś Zayn'a. Złapałaś go za rękę. Zeszliście na dół do kuchni. 
-Dzisiaj ja przygotuje śniadanie-powiedział- A ty sobie usiądź.
-Zayn ale....-zaczęłaś
-Żadne ale ja nigdy nie robiłem ci śniadania-przerwał ci
-Jak to nigdy? A gdy pierwszy raz byłam u ciebie?
-No własnie. Tylko raz. Nie ważne. Siadaj i czekaj. 
-No dobrze-powiedziałaś z uśmiechem
-A co sobie moje kochanie życzy?
-Zjem wszystko co przygotujesz. Ale mam ochotę na naleśniki.
-Już się robi-powiedział Zayn z uśmiechem
Chłopak wziął się do roboty. Najpierw zrobił ci kawę i wziął się do robienia naleśników 
-Gotowe!-powiedział Zayn po jakiś 20 minutach- Proszę skarbie  
Zayn położył  cały talerz naleśników. Obok jako dodatki dżem i nutelle.
-Zayn ale nie zjemy tego wszystkiego
-No to co? Jak nie zjemy to nic się nie stanie
-No racja. To smacznego skarbie-powiedziałaś przekładając naleśnika na swój talerz.
Byłaś głodniejsza niż ci się wydawało. Zjadłaś pięć naleśników. Zayn też. 
Chłopak chciał sam pozmywać ale tym razem zrobiłaś to z nim. Zrobiłaś sobie jeszcze jedną filiżankę kawy.
Zayn dotrzymał ci towarzystwa. Wypiliście spokojnie napój, który cię troszkę pobudził.  Ogarnęliście się jeszcze trochę i pojechaliście do twoich rodziców.
*Przed domem* 
Z rana nie było wielkich korków więc nie jechaliście długo. Gdy byliście już przed domem Zayn wysiadł z auta pierwszy i pomógł ci wysiąść. Wchodząc po schodach widziałaś, że chłopak ciągle kuleje. 
-Kochanie-zaczęłaś-Co z twoją nogą?
-Co? A nic takiego. Trochę boli ale to przejdzie 
-Zayn..-mówiłaś dalej
-Słoneczko nic mi nie jest-powiedział otwierając ci drzwi-Proszę
Weszłaś pierwsza Zayn stał za tobą. Gdy tylko weszliście usłyszeliście kłótnie twoich rodziców. Zdjęliście kurtki i powiesiliście je. Cichymi krokami szliście w stronę salonu gdzie toczyła się kłótnia.
-Mamo-zaczęłaś- Tato co się z wami dzieje?
-Co?-zaczęła mama- A nic takiego. Trochę się pokłóciliśmy z twoim ojcem 
-Trochę? Co się z wami dzieje?
-Zaraz ci wszystko opowiem. Ale zapraszam dalej usiądźcie. Zaraz wstawię wodę na herbatę.
Złapałaś Zayn'a za rękę. Skierowaliście się razem w stronę salonu. Usiedliście i czekaliście na herbatę. 
-A jak u was?-zaczął twój ojciec siadając przy stole
-Wszystko okey.-powiedziałaś
W tym momencie przyszła twoja matka. Podała każdemu herbatę i sama usiadła.
-To-zaczęła- Czym zawdzięczamy wizytę? Myślałam, że już o nas zapomniałaś
-Mamo. No co ty. O was? Nigdy. Po prostu muszę wam coś powiedzieć
-Słuchamy-powiedział twój ojciec 
Chciałaś już zacząć ale łzy znowu stanęły ci w oczach. To było silniejsze od ciebie. Zayn mocno cię przytulił i sam zaczął wszystko opowiadać.
-Drodzy państwo. Oliwia nie ma dla państwa dobrych wiadomości. Wasza córka ma raka.
-Raka?!-powiedzieli razem.
-Tak mam raka-powiedziałaś ciągle ze łzami w oczach.
Zayn bardzo mocno cię przytulił. Zapadła cisza. Nikt nie miał ni do powiedzenia. Twoja mama zaczęła płakać. Szybko wyszła z pokoju do kuchni.
-Pójdę do niej-powiedziałaś do Zayn'a
-Mamo-zaczęłaś- Będzie dobrze-powiedziałaś podchodząc do mamy.
Przytuliła cię mocno i powiedziała
-Słoneczko... Nie wiem co mam powiedzieć. Jak to...-jej głos się zawiesił
Żadna z was nic nie mówiła. Staliście tam razem przytulone do siebie. Nagle do kuchni wszedł Zayn i twój ojciec. Zayn stanął w przejściu a twój tata podszedł i mocno was przytulił. Odsunęłaś się od nich  żeby im nie przeszkadzać. Szłaś w kierunku Zayn'a, który wyciągnął do ciebie ręce. Przytuliłaś go mocno i pocałowałaś. Rodzice ciągle się przytulali. Twoja mama nie powstrzymywała łez. Twojemu tacie też zabrakło już sił.  Nigdy nie widziałaś jak twoi rodzice płakali. Tego dnia to był pierwszy raz.
Resztę czasu przesiedzieliście w salonie w ciszy. Nie wiadomo kiedy wybiła 22:00. Byłaś bardzo zmęczona oczy same ci się zamykały. Oparłaś głowę o ramie Zayn'a i zasnęłaś. Poczułaś jak chłopak bierze cię na ręce. Obudziłaś się.
-Ojej- zaczął- Słoneczko nie chciałem cię obudzić
-Zayn postaw mnie-powiedziałaś
-Ale co się stało?-zapytał
-Twoje ramie-ciągnęłaś
-Ale to nic takiego słoneczko...
-Zayn-ciągnęłaś dalej
Popatrzyłaś się na chłopaka aż w końcu cię postawił. Twoich rodziców nie było już w salonie. Poszli spać. Złapałaś Zayn'a za rękę i poszliście do twojego pokoju. Weszłaś pierwsza. Wymacałaś włącznik i włączyłaś światło. Nic się am nie zmieniło. Wszystko było na swoim miejscu. Książki leżały na tej samej półce, tak jak i płyty. Wszystkie zdjęcia, które przywiozłaś za sobą też tam stały. Uśmiechnęłaś się lekko ze wzruszenia. 
Zayn wziął szybki prysznic, ty nie miałaś już sił. Umyłaś zęby i związałaś włosy w koka. Ułożyliście się z Zayn'em wygodnie i zasnęliście.....



------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest rozdział XX łał. Napisałam go tak szybko po 2 dniach był już gotowy. Krótko mówiąc miałam wenę. A to dzięki wam. I waszym komentarzom :) bardzo dziękuję. Naprawdę  bardzo dziękuję  za każdy komentarz. Nawet jeśli napiszecie zwykłe "CZYTAM"  to naprawdę jest fajnie bo ktoś czyta :) 
To tak na zakończenie. Dziękuję za to, że czytacie no i komentujecie. Na prawdę wielkie dzięki...
15 komentarzy=Rozdział kolejny ;)
Powodzenia !!!




piątek, 9 maja 2014

Rozdział XIX

-Panie doktorze. Proszę mówić!
-A więc ma pani... raka mózgu i krwiaka zaraz obok.
Upuściłaś telefon na ziemie. Oparłaś głowę o przykurczone kolana i zaczęłaś płakać. Liam objął cię ramieniem. Nie protestowałaś. Nie miałaś siły, potrzebowałaś teraz jakiegoś wsparcia.
-Co jest Oliwia?-zapytał
-L..Liam-zaczęłaś mówić przez łzy- Ja. Ja mam r...raka-rozpłakałaś się mocniej i głośniej
-Raka?!
-T...Tak i do tego kr..krwiaka obok.
-Boże Oliwia.-powiedział tuląc cię mocniej-Mam zadzwonić do Zayn'a?
-Nie! On nie może się dowiedzieć. Przynajmniej teraz. Jest postrzelony. 
-Ale on przeżywał gorsze rzeczy. Oliwko.
-Nie! Powiem mu jak wróci.
-Ale on wraca jutro.
-No i co z tego. Dowie się jutro.
Zaczęłaś znowu mocniej płakać. Wstałaś gwałtownie. Zaczęłaś robić kółka w ogródku. Trzymałaś się za głowę. Nie wiedziałaś co zrobić. 
"Przecież ja umrę"-myślałaś
-Liam ja umrę!!!-wykrzyczałaś do chłopaka
-Nie prawda-powiedział podchodząc do ciebie i zatrzymując cię
-Ja umrę Liam!!!-krzyczałaś cały czas
-Oliwko...
-Ja umrę. Rozumiesz?-nie dałaś chłopakowi dojść do głosu
-OLIWIA!-wykrzyczał
-Co?!-powiedziałaś w złości
-Otrząśnij się. Mamy dwudziesty-pierwszy wiek. Raka się leczy.
-Ale ja mam jeszcze krwiaka. Liam zrozum. Ja umrę.
-Nie mów tak! Cholera. Oliwka ogarnij się. Masz życie przed sobą. Spędzisz je z Zayn'em. Będziecie mieć piękne dzieci.
-Liam ale...
-Już cii.-powiedział tuląc cię delikatnie-Oliwko. Teraz pójdziesz spać. A jutro pojedziemy po Zayn'a. Okey?
-No dobra.
Ogarnęłaś się. Poszłaś do domu. Pościeliłaś Liam'owi w gościnnym, a sama wzięłaś prysznic.
Przed pójściem spać. Wyjęłaś kartkę i zaczęłaś pisać. Był to list do Zayn'a. Zamknęłaś go w kopercie i schowałaś. I dopiero wtedy poszłaś spać
*Nad ranem*
Obudziłaś się o 05:30. Nie czułaś się tak źle. Poszłaś do toalety i przejrzałaś się w lustrze. Wygląd był już gorszy. Obmyłaś twarz i lekko się pomalowałaś. Wzięłaś róż i delikatnie nałożyłaś go na policzki. Nie chciałaś wyglądać tak blado. Poszłaś do waszej sypialni i ubrałaś to
Przejrzałaś się w lustrze. Ogarnęłaś włosy. Była 06:00. Nie wiedziałaś co robić. Podeszłaś do półki z książkami i płytami. Wzięłaś pierwszą lepszą płytę. Włożyłaś ją do odtwarzacza i cisnęłaś "PLAY"
Z głośników wydobyła się piękna wolna melodia.
Stanęłaś w oknie. Przed domem na chodniku biegała dwójka dzieci. Biegła za nimi matka a ojciec biegł jeszcze za nimi. Mówiła im coś a później mocno ich przytuliła. Ojciec podszedł do nich uśmiechnął się i też przytulił wszystkich mocnym uściskiem. 
Łza spłynęła ci po policzku.
-Ja nigdy tak nie zrobię-powiedziałaś przełykając ślinę.
Wytarłaś łzy.Stałaś w oknie aż piosenka dobiegała końca. Wyjęłaś płytę i schowałaś na miejsce. Było parę minut po 06:00. Dokładnie 06:10. Zeszłaś na dół i zaczęłaś robić śniadanie. Po drodze zajrzałaś do pokoju gościnnego. Liam też już nie spał. Ale nie przeszkadzałaś mu. Poszłaś do kuchni i zaczęłaś przygotowywać jakieś kanapki. Ale sama zrobiłaś sobie płatki z mlekiem. Liam zszedł do kuchni.
-Cześć Zayn-powiedziałaś z pośpiechu.- Boże. Przepraszam. Cześć Liam
-Oj nic się nie stało. To jak zjemy śniadanie i jedziemy po Zayn'a-powiedział siadając przy stole
-Tak będzie najlepiej-powiedziałaś odwracając się na pięcie
W rękach miałaś tacę. Na niej szklankę soku, kanapki dla Liam'a i płatki dla siebie
-Nie musiałaś się męczyć kanapkami- zaczął biorąc pierwszy kęs-Też mogłem zjeść płatki
-Wstałam wcześnie.
-Wstałem wtedy co ty. Usłyszałem muzykę. Piękna melodia. Jaki wykonawca?
-Wiesz sama nie wiem. Wzięłam pierwszą lepszą płytę
Zapadła cisza. Jedliście śniadanie w spokoju. Liam poszedł się jeszcze odświeżyć. Pozmywałaś w tym czasie.
Gdy Liam zszedł na dół była 06:30.  Ty siedziałaś na kanapie w salonie popijając kawę.
-O której jedziemy?-zapytał się chłopak
-Nie mam pojęcia. Jak najszybciej
-Może wyjedziemy teraz? Tam jest około półtorej godziny drogi. I jeszcze rano nie ma korków.
-Okey. Jedźmy
*Przed szpitalem*
Liam pomógł ci wysiąść z auta. Chłopak został przy recepcji aby zdobyć wypis Zayn'a a ty udałaś się do sali gdzie właśnie leżał Zayn.
Gdy tylko weszłaś Zayn był już gotowy do wyjścia. Podszedł do ciebie i mocno przytulił.
-Jak się czujesz?-zapytałaś
-Wszystko jest okey. A co z tobą?
-Powiem ci w domu. A teraz chodźmy po wypis.
-Oliwko. Chce wiedzieć teraz.
-Zayn. Powiem ci w domu.
-No dobrze.
Zayn przytulił cię mocniej. Stanęłaś na palcach żeby go pocałować. Chłopak zaczął delikatnie muskać twoje usta. Przytuliłaś się do niego jeszcze mocniej. Znowu waszą sielankę przerwał Liam
-Mam wypis-powiedział zamykając drzwi-Ja to mam pecha. Zawsze wam przerwę te wasze igraszki
Oboje odwróciliście się. Patrzyliście teraz na Liam'a. Cała wasze trójka  parsknęła śmiechem.
Liam wyszedł pierwszy. Zayn złapał cię za rękę i też wyszliście. Przed szpitalem czekała na was nie miła niespodzianka.
-Cześć Zayn!-wykrzyknął Harry
-Ej Harry. Nie zapomnij o Oliwce- powiedział też głośno Louis
-No to witam państwa młodych!-wykrzyczał
Zayn ścisnął ci mocniej rękę. Liam też miał minę jakby zaraz miał coś zrobić.
-Jak tam się Zayn czujesz?-zapytał Louis
-Wspaniale-powiedział ciągle ściskając ci rękę
-A ty Oliwka?-tym razem zapytał Harry
-Gdy was widzę od razu gorzej.-powiedziałaś odwracając głowę
-Tak?-zaczął Louis- To co Harry. Zbieramy się?
-Skoro nie jesteśmy tu mile widziani. Oczywiście. Tylko pamiętajcie. Jak się stęsknimy to wpadniemy...
Nie patrzyłaś na nich. Usłyszałaś tylko pisk opon. Wtedy odwróciłaś się. Zayn przytulił cię mocno, w tym rozluźniając rękę. Liam szybko zbiegł po schodach. Podjechał autem pod sam szpital. Zayn szedł powoli kulejąc na lewą nogę.
-Zayn. Co z twoją nogą?- zapytałaś
-Co? A nic takiego.
-Zayn...-ciągnęłaś dalej
-Słoneczko. Nic mi nie jest-powiedział całując cię w usta
Zeszliście powoli po schodach. Zayn chciał otworzyć ci drzwi ale przeszkodziłaś mu w tym.
-Raz sama sobie otworzyć drzwi. Nie jestem żadną księżniczką-powiedziałaś całując chłopaka w policzek
-Nie dla mnie-powiedział chłopak.
Wsiadłaś z tyłu. Zayn obiegł auto i wsiadł obok ciebie.
-No to gdzie jedziemy?-spytał się Liam odwracając się do was
-Do domu-odpowiedziałaś
Liam przycisnął pedał gazu, spuścił hamulec i odjechał z piskiem opon.
*Parę godzin później*
Dopiero po paru godzinach byliście przed domem. Były straszne korki. Całe 2,5 godziny przegadaliście w trójkę.
Gdy już dojechaliście pod dom zaproponowałaś a raczej kazałaś Liam'owi wejść na herbatę czy coś do picia. Chyba wiedział, że chcesz powiedzieć Zayn'owi o swoim raku .
Weszliście do domu. Nastawiłaś wodę na herbatę.
Usiedliście wszyscy razem w salonie. Podałaś ciasto.
-Zayn moje wyniki...-zaczęłaś
-A no właśnie-przerwał ci Zayn
-A więc nie są dobre.-zaczęłaś płakać-Z..Zayn ja...Ja mam r..raka-rozpłakałaś się mocniej
Chłopak przysunął się  do ciebie i bardzo mocno cię przytulił.
-Oliwko...-zaczął
-Zayn ja umieram!-przerwałaś mu jeszcze mocniej go przytulając
-Ale Oliwko mamy dwudziesty-pierwszy wiek raka do się wyleczyć-powiedział tuląc cię i całując w czoło
-Zayn ale-zaczęłaś wycierając łzy-Ale ja m...mam krwiaka o....obok te....tego raka.
-Wynajmę najlepszych specjalistów. Będziesz żyć Oliwko!
-Ale Zayn...
-Żadne ale. Będziesz żyć. A ja będę z tobą. Będziemy mieć piękne dzieci
-Zayn....-znowu zaczęłaś
-Cii...-przerwał ci chłopak-Nie płacz-powiedział wycierając twoje łzy.
Siedzieliście oboje na kanapie. Ty ciągle płakałaś a Zayn ciągle mówił ci, że będzie dobrze. Gdy tylko powiedziałaś Zayn'owi o tym, że masz raka Liam odczekał chwilę i wyszedł. Nie chciał wam przeszkadzać. Nie przespałaś całej nocy. Nie mogłaś przez ciągły płacz .

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem od czego zacząć. Może na początku bardzo dziękuję wam za tyle komentarzy.Zawdzięczam  je pewnej osobie. Której serdecznie dziękuję. Normalnie kocham cię za to wszystko ♥
Pisze to bo wiem, że przeczytasz. :)
Wracając. Ten blog przewiduje na ok 25 rozdziałów. Może więcej. Może mniej. Nie chce kończyć pisać. Więc mam prośbę. Piszcie w komentarzach. O kim ma być kolejny blog?. Może jakąś fabułę? Bardzo bym was o to prosiła.
A i jeszcze jedno. Chciałabym dodać muzykę na bloga. Jeśli znacie jakieś fajne piosenki. Bardzo proszę no  również o pisanie w komentarzach :)
To by było na tyle. Dziękuję za każdy komentarz. Ona na prawdę dodają motywacji :) Nawet zwykła kropka. Albo "CZYTAM" mi wystarczy.
To jeszcze raz dziękuję. No i Zapraszam na dalsze rozdziały :)


piątek, 2 maja 2014

Rozdział XVIII

-Liam szybciej-pospieszałaś chłopaka
Z tego pośpiechu zrobiło cię nie dobrze. Otworzyłaś okno
-Może się zatrzymam?-zaproponował Liam
-Jedź!
Chłopak nic nie odpowiedział wcisnął mocniej pedał gazu. Ty powoli zaciągałaś się powietrzem. Jakby ci go brakowało. I tak było w tym momencie bardzo źle się czułaś. Przeszło ci po około 7 minutach. 
*Pod kolejnym szpitalem*
Gdy tylko dojechaliście szybko wysiadłaś z auta. Nie czekałaś nawet aż Liam zaparkuje. Wbiegłaś szybko do szpitala rozejrzałaś się i podbiegłaś do  recepcji
-P..proszę pani-mówiłaś zdenerwowana-Przywieziono tu mojego męże-uspokoiłaś się trochę-Zayn Malik
-Tak bardzo proszę iść za tą panią-skierowała ręką na pielęgniarkę 
Szłaś za pielęgniarką już trochę spokojniej.
-Proszę to tutaj. Tylko proszę nie męczyć męża 
-Oczywiście
Weszłaś do środka. Zayn był podpięty pod kroplówkę. Jego lewy biceps był owinięty bandażem 
-Jejku Zayn-powiedziałaś podtrzymując łzy.
Podbiegłaś do łóżka i przytuliłaś delikatnie chłopaka 
-Zayn boże-nie mogłaś pozbierać myśli- Co. Co ci się stało?
-To nic skarbie-powiedział gładząc cię po policzku prawą ręką.
-Jak to nic. Masz postrzelone ramie.
-Tak ale to nie ważne. Co z tobą
-Zayn proszę cię. Raz to ty mi powiedz co z tobą.
-No bo ehh. Mam ci tu opowiadać?-zapytał
-Tak teraz.
-Ale  najpierw. Jak twoje wyniki?
-Zayn proszę cię
-Okey ale tylko powiedz.
-Czekam na telefon od lekarza.
-Dlaczego mieli ci zrobić najpotrzebniejsze badanie i powiedzieć ci dzisiaj.
-Zayn nie zbaczaj z tematu mów!
-No to byłem u Louis'a i Harry'ego
-Po co u nich byłeś?-zapytałaś
-No właśnie byłem u nich bo miałem z nimi do pogadania. Myślałem, że będzie inaczej. W ich domu był tylko Harry. Louis'a  nie było. Pogadałem sobie z Harry'm. Nie ważne o czym. I nagle poczułem ból. Mocny rozrywający ból w ręce. Louis tak po prostu sobie strzelił. Zemdlałem. Myśleli chyba, że nie żyje bo uciekli. Ocknąłem się i..
-I co? Zayn mów wszystko!
-Obudziłem się w kałuży krwi. Zrobiłem opaskę uciskową i przyjechałem tutaj
-Boże Zayn-powiedziałaś przytulając delikatnie chłopaka
-Ale nic mi nie jest..
-Zayn masz postrzelone ramie. To jest nic?
-Nic poważnego. Bywało gorzej
-Zayn...
-Oj Oliwko to nic strasznego. Przysuń się do mnie 
Przysunęłaś się powoli do Zayn'a. Oparłaś głowę o jego zdrowie ramie. Ale najpierw pocałowałaś go.
Cisze w pomieszczeniu przerwał wam Liam
-Cześć Zayn. Co jest stary?
-Eh.. Nic takiego stare porachunki
-Louis i Harry?-zapytał Liam
-Tak.
Siedzieliście u Zayn'a aż do 20:00. Nie chciałaś jechać do domu. Ale Zayn nalegał. Byłaś bardzo zmęczona. Ale chciałaś tę noc i całe życie spędzić u boku Zayn'a. Jednak chłopak nalegał. I rozkazał nawet abyś pojechała do domu Liam'a. Albo żeby Liam nocował u was. Bał się o ciebie. Martwił się czy tamta dwójka nie zrobi ci krzywdy. 
Nie byłaś zbytnio szczęśliwa faktem, że Liam będzie spał u was. Ale nie chciałaś sprzeciwiać się Zayn 'owi. Pojechaliście do domu. Zrobiłaś kolacje.
-Jak się czujesz?-zapytał Liam
-Dobrze. Ciekawe kiedy lekarz zadzwoni.
-Zgaduje, że jutro przed południem.
-A skąd wiesz?
-To bardzo dobry lekarz. Wykrył u mnie cukrzycę.
-Nie wiedziałam, że masz cukrzycę
-No bo tego nikt., no prawie nikt nie wie. To jest, że tak powiem dziwna odmiana.
-Ale on cię nie pamiętał.
-No bo wykrył to jak miałem 4 lata. Chyba zmieniłem się trochę od tamtej pory.
-No z pewnością.
-Cukrzyca teraz już, że tak powiem. Zeszła na niższy poziom.
-To dobrze
-No nawet bardzo. Na pewno cię zanudzam. Przepraszam
-Nie jest okey, gdy tylko się do mnie nie "podwalasz"-powiedziałaś z uśmiechem
-Nawet nie wiesz. Jak mam ochotę cię pocałować teraz. Ale powstrzymam się. Nie mogę tego zrobić kumplowi
-No i prawidłowo Liam-powiedziałaś znowu z  uśmiechem
Wstałaś. Pozbierałaś talerze i umyłaś je. Zrobiło ci się troszkę niedobrze  więc wyszłaś na powietrze. Liam, szybko wybiegł za tobą.
-Co ci jest?-zapytał siadając obok ciebie
-Eh.. Nic takiego tylko  trochę boli mnie głowa. Ale to przejdzie
-Na pewno?-dopytywał się
-Tak. Tylko...
-Tak Oliwko?
-Mógłbyś mi przynieść szklaneczkę wody
-Oczywiście.Już chwilkę.
Liam szybko wrócił ze szklanką wody. Posiedziałaś jeszcze na powietrzu a Liam razem z tobą. Wyjęłaś telefon z kieszeni. Ktoś dzwonił. Był to lekarz.
-Pani Oliwia Malik?
-Tak słucham?
-Mam do pani niepokojącą wiadomość
-Tak?
-Niestety. Pani wyniki nie są dobre. Musze powiedzieć, że ma pani...


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zayn został postrzelony. Lekarz nie ma dla Oliwi dobrych wieści.
To na co Oliwia jest chora dowiecie się w rozdziale XIX.
Bardzo dziękuję za komentarze. Nawet nie wiecie jak one motywują.
To zapraszam no i zachęcam do dalszego komentowania :)

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział XVII

Obudziłaś się rano z silnym bólem głowy. Obok ciebie spał jeszcze Zayn. Wstałaś. Wzięłaś koc i "opatuliłaś" się ponieważ spałaś tylko w bieliźnie. Nie pamiętałaś kiedy się rozebrałaś. Poszłaś do toalety. Obmyłaś twarz. Byłaś blada jak śnieg.
-Cześć kochanie-powiedział Zayn stając w drzwiach
Już chciałaś mu odpowiedzieć. Ale zaczęłaś wymiotować. Zayn szybko podbiegł do ciebie i podał ci ręcznik
-Skarbie. A może ty jesteś w ciąży?
-Nie. To nie możliwe.
-Ale i tak pamiętaj jedziesz dzisiaj z Liam'em do lekarza. A ja wracam późno wieczorem
-Pamięta, pamiętam.
Odsunęłaś się i poszłaś w kierunku Zayn'a. Zakręciło ci się w głowie. Ale Zayn szybko cię złapał.
-Kochanie...-zaczął
-Nic mi nie jest. Potknęłam się.
-Możesz wstać?
-Tak
Użyłaś wszystkich sił i podniosłaś się. Poszłaś do sypialni i ubrałaś to
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Zayn całując cię w policzek 
-Dziękuję Zayn.
Mulat był ubrany też niezwykle. Miał jeansowe rurki z niskim stanem do tego biały T-shirt z napisem 
"Cool Kids, Don't Dance"  i granatową marynarkę.  
Zeszliście na śniadanie Zayn przygotował naleśniki. Zjedliście je ze smakiem. Włożyłaś talerze do zmywarki. Oczywiście Zayn pomógł ci w tym. Usiedliście razem w salonie i oglądaliście TV. Zayn objął cię ramieniem i pocałował w czoła. Waszą "sielankę" przerwał wam dzwonek do drzwi. Zayn pocałował cię w policzek i poszedł otworzyć drzwi.
-Wejdź-usłyszałaś
Tak. Do salonu wszedł Liam. Jak zawsze miał uśmiech na ustach. 
-Hej-powiedziałaś wstając z kanapy.
Zakręciło ci się w głowie. Ale zebrałaś siły i nie przewróciłaś się. Podeszłaś do Zayn'a
-Cześć Oliwia-powiedział Liam
-No to pamiętaj. Ty jedziesz z Liam'em do lekarza a ja wracam wieczorem
-Zayn pamiętam-powiedziałaś całując chłopaka w usta
-Dobra to lecę-powiedział Zayn.
Chłopak odwrócił się oby patrzeć ci w oczy. Stanęłaś na palcach.  Zayn wbił swoje usta w twoje. Aż zakręciło ci się w głowie.
-Ehm..-odchrząknął Liam
Zayn przestał. Dał ci jeszcze krótkiego przelotnego buziaka i wyszedł
-To co- zaczął Liam
-Tak jedziemy-powiedziałaś.
Złapałaś klucze i wyszłaś. Liam szedł dumnie za tobą. Zamknęłaś drzwi i udałaś się w kierunku auta Liam'a. 
Chłopak szybko cię wyprzedził i otworzył ci drzwi. Przewróciłaś oczyma i weszłaś do środka
*Przed szpitalem*
Na miejscu byliście po ok. godzinie. Liam znowu wyszedł pierwszy i pomógł ci wysiąść. Weszliście do środka. Podeszliście do recepcji
-Nazwisko?-zapytała starsza pani
-Malik-powiedziałaś dumnie
-Malik?-dopytywała się kruczowłosa pani
-Tak Malik-potwierdziłaś ponownie
Pani dała ci kartę i skierowała do pokoju.
-Dzień dobry-powiedział lekarz
-Witam. Liam zaczekaj na zewnątrz-powiedziałaś
-Narzeczony?-zapytał doktor
-Kolega męża-poprawiłaś z uśmiechem
-No to słucham. Co pani dolega
Powiedziałaś wszystkie swoje objawy. Lekarz zlecił serie padań. Wszystkie odbyły się dzisiaj. Czekając na nie dostałaś telefon od Zayn'a
-Pani Malik?-usłyszałaś nieznany głos w słuchawce.
-Tak słucham?
-Pani mąż. Pan Zayn Malik. Został postrzelony. Proszę się nie denerwować wszystko jest w porządku. Proszę przyjechać na ulice " Baker Street"
-Oczywiście. Już jadę.-powiedziałaś z zamarłym głosem
-Coś się stało?
-Panie doktorze. To jest mój numer-powiedziałaś zapisując swój numer na kartce papieru -Gdy będą wyniki proszę zadzwonić
-Dobrze ale...
-Panie doktorze proszę
-Dobrze.
-Do widzenia-powiedziałaś szybko nie czekając na odpowiedź.
Szybko wyszłaś z gabinetu.
-Liam jedziemy na ulice Baker Street. Już
-Co się stało
-Później ci wyjaśnię jedziemy!
Złapałaś Liam'a za rękę. Szybko wybiegliście ze szpitala. Wsiedliście do auta i odjechaliście.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział XVII pojawił się szybciej niż myślałam :)
Czytasz=Komentujesz
Mam nadzieje, że rozdział się podoba.
W rozdziale XVIII dowiemy się co jest Oliwi. Czy jest w ciąży? Czy to coś innego?
I oczywiście. Co stało się z Zayn'em?
Zapraszam