Pierwszy raz od dwóch dni się wyspałaś. Obudziłaś w samo południe. Zayn i tak ciągle leżał przy tobie. Patrzył się na ciebie jak na jakiś cud. A wiedziałaś, że na pewno wyglądasz strasznie.
-Witaj kochanie-powiedziałaś
-No witam słoneczko-powiedział całując cię na dzień dobry-Jak się spało?
-O dziwo. Bardzo dobrze-powiedziałaś prawdę-A tobie słoneczko?
-Przy tobie zawsze najlepiej.
Leżeliście jeszcze w łóżku przez pół godziny. Miałaś coś powiedzieć, ale przeszkodziło ci pukanie do drzwi
-Proszę-powiedzieliście jednocześnie
Do pokoju weszła twoja mama.
-Przyniosłam wam śniadanie-powiedziała stawiając tace z jedzeniem na stole-Jak się spało?
-Bardzo dobrze mamo- zaczęłaś- Ale po tobie widać, że się nie wyspałaś.
-Nie spałam za dobrze. Zresztą ojciec też. Martwimy się o ciebie
-Przepraszam-wtrącił Zayn- Nie macie się państwo o co martwić. Obiecałem Oliwi, że będzie żyć, i swoją obietnicę spełnię. Jedziemy dzisiaj do bardzo dobrych specjalistów. Proszę mi zaufać
-Wiesz Zayn-zaczęła twoja mama- Zawsze marzyłam o takim zięciu
-Bardzo dziękuję.
-To nie będę wam już przeszkadzać. Nie wiedziałam na co macie ochotę więc zrobiłam typowe płatki .
-Dziękujemy-powiedziałaś
Twoja mama podeszła do was i mocno uściskała. Przed wyjściem odwróciła się i łza spłynęła jej po policzku.
Zayn wstał z łóżka i przyniósł ci miskę płatków.
-Poczekaj-powiedziałaś- Odstaw te płatki.
Tak jak powiedziałaś chłopak uczynił. Odstawił je na biurko i szybko podszedł do ciebie.
-Co ci jest Oliwka?-zapytał
Szybko zerwałaś się na równe nogi i podbiegłaś do okna. Otworzyłaś je bardzo szeroko i mocno zaciągnęłaś się powietrzem.
-Oliwia co jest?-zapytał ponownie chłopak obejmując cię od tyłu
-Nic-zaczęłaś ciągle mocno łapiąc powietrze- Po prostu jakby ci to powiedzieć. Poczułam się jakby brakowało mi tlenu.
-Dzisiaj jedziemy do lekarze. Bardzo dobrego lekarza. Zrobią ci badania. Będzie dobrze.
-Zayn-zaczęłaś
-Tak słoneczko?
-Mógłbyś mi podać szklankę wodę?
-Oczywiście. Już.
Chłopak szybko podbiegł do biurka i z tacy ze śniadaniem wziął szklankę wody
-Proszę
-Bardzo ci dziękuję
Zaczęłaś powoli pić wodę małymi łykami. Usiadłaś na parapecie. Słońce przygrzewało twoją twarz.
-I jak? Lepiej?-pytał Zayn
-Tak. Już tak. Nie wiem co się stało.
-Słoneczko-zaczął-Masz dzisiaj wizytę u lekarza.
-Tak wiem. Mówiłeś mi to już.
-No tak. Przepraszam.
-Nic się nie stało. A teraz zjedzmy śniadanie
Zayn podał ci płatki. Jedliście w ciszy. Gdy skończyliście Zayn odniósł tacę do kuchni a ty zaczęłaś przebierać w ciuchach. Nagle ktoś objął cię od tyłu. Wzdrygnęłaś się. Na szczęście był to tylko Zayn.
-Boże-zaczęłaś-Zayn nie strasz mnie tak.
-Przepraszam słoneczko. Może ci pomóc.
Skinęłaś głową. Co oznaczało zgodę. Zayn po przewracał ubrania w szafie aż wybrał to.
-No, no Zayn... Nie pomyślałam o takim zestawie.
-Zawsze do usług-powiedział chłopak z nieziemskim uśmiechem
Szybko ubrałaś się w to co polecił ci Zayn.
-No to teraz ty mi pomożesz-powiedział
Trochę czasu zajęło ci żeby coś wybrać. W końcu udało się.
-Załóż to-powiedziałaś
-Będziesz super wyglądał w obcisłych spodniach-powiedziałaś z uśmiechem
-Skoro tak mówisz.
Zayn'owi nie śpieszyło się z ubieraniem. Powoli zakładał spodnie, później bluzę na końcu buty i zegarek.
Chłopak wyglądał nieziemsko. Poszłaś do łazienki a Zayn szedł za tobą krok w krok.
Nałożyłaś lekki makijaż. żeby nie wyglądać tak blado, związałaś włosy. Przez cały ten czas Zayn stał w drzwiach i patrzył się na ciebie.
-Zayn-zaczęłaś-Dlaczego tak się na mnie dziwnie patrzysz?
-Dziwnie? To znaczy jak?-powiedział podchodząc do ciebie i obejmując cię w tali.
-To znaczy inaczej niż zawsze.
-Po prostu patrzę się na ciebie jak szalony zakochany
-A to dlaczego?-zapytałaś
-No bo jestem w tobie zakochany jak wariat.-kończąc te słowo chłopak wbił swoje piękne, pełne usta w twoje.
Całowaliście się tak namiętnie aż zrobiło ci się gorąco. Ale nie chciałaś przestawać. Było ci miło. Tak przyjemnie.
-Ehm..
Usłyszeliście nagle i szybko przestaliście. W drzwiach do łazienki stał Louis
-Co ty tu robisz?-zapytał zdenerwowanie Zayn-Jak tu wszedłeś?
-Mama Oliwi mnie wpuściła. Ale spokojnie. Razem z Harrym już wiemy. Eeee... Jeśli byście czegoś potrzebowali. Czy coś to wiecie. Nie ma problemu
-Obejdzie się-powiedział mocnym tonem Zayn.
-Chciałem żebyście tylko wiedzieli.
-Już wiemy. Dziękujemy-odezwałaś się pierwszy raz od przyjścia Louis'a
-To ja już będę lecieć. Cześć
-Cześć-odpowiedziałaś
Zayn nie mówił nic. Więc dyskretnie złapałaś go za rękę i pociągnęłaś ją w dół
-Cześć-powiedział Zayn
Chłopak wyszedł z waszego pokoju. Zapadła głucha cisza.
-Zayn-zaczęłaś-Skąd oni wiedzą o moim raku
-Nie mam pojęcia słoneczko. Ale to nie możliwe żeby zmienili się z dnia na dzień
-A skąd wiesz?-zapytałaś- Przecież widziałeś. Przyjechał, zaoferował pomoc.
-No tak. Ale czy on to zrobił od tak? No właśnie. Tego nie jestem pewien dlatego nie ufam mu.
-Dobra Zayn nie ważne. Jedźmy do tego lekarza.
Zayn złapał cię za rękę i zeszliście na dół. Pożegnaliście się z rodzicami i odjechaliście
*Przed szpitalem*
Zayn wysiadł pierwszy i pomógł ci wysiąść. Złapałaś chłopaka za rękę i poszliście do budynku szpitalnego.
-Dzień dobry-powiedzieliście jednocześnie
-Moja żona była tu zapisana. Malik. Oliwia Malik-powiedział Zayn
-Tak, tak-powiedziała blondyn- Proszę iść prosto przez ten korytarz-pokazała palcem- I wejść do pokoju sześćdziesiąt-dziewięć tam przyjmie was doktor Evans
Zayn złapał cię za rękę i udaliście się do pokoju sześćdziesiąt-dziewięć. Chłopak zapukał. Usłyszeliście głośnie proszę. Zayn otworzył ci drzwi weszłaś pierwsza a chłopak za tobą.
-Proszę usiąść. Ale pan zaczeka za drzwiami
-Ale panie doktorze...-zaczął Zayn
-Zayn-przerwałaś mu-Słoneczko poczekaj za drzwiami.
Zayn wyszedł. Lekarz wypytał cię o wszystko. Zlecił badania. Wyniki były tego samego dnia.
Znowu siedziałaś w gabinecie, ale tym razem Zayn był tam z tobą
-No więc-zaczął lekarz-Pani Oliwio. Szczerze?
Kiwnęłaś głową na tak
-No to nie mam do pani dobrych wiadomości. Krwiak jak ma w swoim zwyczaju rośnie. Za parę dni. No może ewentualnie za jakiś miesiąc narośnie on na pani raka i to wtedy będzie źle. Więc albo decyduje się pani na operacje. Albo...
-Albo umrę-dokończyłaś
Zayn otulił cię ramieniem i mocno przytulił. Miliony myśli biegały ci po głowie
-A jakie mogą być komplikacje?-zapytał Zayn
-W najgorszym razie. Gdy nawet lekko dotkniemy bądź jakoś ruszymy raka jak to powiedzieć on zacznie ożywać. Tak brzmi to dziwnie. Ale rak jest w stanie nie ruchomym. Tylko krwiak ciągle rośnie. To taki dziwny przypadek. Jest on dwunasty w mojej pracy.
-A panie doktorze-zaczęłaś- ehm... Czy w tych wszystkich dwunastu operacjach. Czy one wszystkie były udane?
-Wie pani. Na dwanaście. Jedenaście było udanych. Niestety ta młoda dziewczyna zgłosiła się do nas zbyt późno. Ale w pani przypadku jak to widać na prześwietleniach to dopiero się rozpoczęło.
-A panie doktorze. Kiedy mamy dać ewentualnie odpowiedź na temat operacji?-zapytał Zayn
-Dzisiaj jest?
-Czwartek-odpowiedziałaś
- W takim razie w sobotę czekam na odpowiedź.
-Dobrze. Dziękujemy. Do widzenia-powiedział Zayn
-Do widzenia-powiedziałaś.
Wyszliście z Zayn'em na zewnątrz. Słońce było nie przymierzalnie mocne. Jedyne co było w tym dziwne to to, że padało. Pobiegliście z Zayn'em do auta.
-I jak?-zapytał zamykając drzwi
-Sama nie wiem Zayn. Sama nie wiem.....
Zayn przytulił cię i mocno pocałował. Odjechaliście spod szpitala. Przez korki droga dłużyła się ale w końcu dojechaliście do domu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No już jest rozdział XXI. Muszę was przeprosić, że jest on tak późno. Już nie czekałam na te 15 komentarzy. Bo niektórzy się niecierpliwią :)
No to już nie wiem co pisać. Może to, że dziękuję za każdy komentarz. One na serio dają jakąś motywacje.
To dziękuję, że jesteście, czytacie no i komentujecie. Jestem strasznie ciekawa jak podoba wam się ten rozdział. Jakoś nie miałam weny i tak go pisałam wiecie. A i jeszcze jedno. Już kiedyś pod którymś rozdziałem pisałam, że nie chce kończyć pisać. Więc jeśli macie jakieś pomysły kto może być głównym bohaterem. Czy jakąś fabułę. To też proszę o komentarz. Albo zapraszam na napisanie e'maila N
niesia6996@wp.pl


Świetny rozdział... szkoda zę taki krótki :PP. ... @GalaxyOfBella
OdpowiedzUsuńFajny. Czekam na następny :3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział. Mam nadzieje, że ta operacja Oliwi sie uda i wszystko będzie dobrze. Podoba mi się, że Zayn jest taki opiekuńczy. Oczywiście czekam niecierpliwie na następny rozdział. :))))) _@dominika1993_
OdpowiedzUsuńWow super piszesz słońce ;) jejku zawsze mi jest żal tych chorych osób :( ciekawa jestem kolejnego rozdziału a ten Zen taki opiekuńczy jest po prostu jahduxkekajsgxifldvsivld jejciu jejciu jejciu super! :D
OdpowiedzUsuńPowodzenia i weny życzę skarbie xx
@pati_m13
Cudowny awww kurczę, Jestem ciekawa co z Oliwią. Mam nadzieje, że bd dobrze. Weny życzę :))
OdpowiedzUsuń