Wyszliście z auta i skierowaliście się w kierunku domu. Weszliście. Ty od razu weszłaś do kuchni. Wzięłaś sobie szklaneczkę swojego ulubionego soku pomarańczowego i wyszłaś na taras. Zayn szybko rzucił kluczyki od auta na stół i pobiegł za tobą z obawą, że coś się z tobą dzieje.
-Słoneczko co jest?-zapytał osiadając przy tobie i otulając cię ramieniem
-Nic takiego.-powiedziałaś prawdę
-Ale tak szybko wzięłaś sok i wyszłaś na taras.
-Po prostu chce posiedzieć trochę na świeżym powietrzu.
-Na pewno aniołku?
-Tak. Skarbie jestem tego pewna-powiedziałaś całują chłopaka w policzek.
Chłopak odwzajemnił buziaka. Siedzieliście tak aż do zachodu słońca i jeszcze dłużej.
W końcu zasnęłaś oparta o ramie Zayn'a.
Czułaś jak chłopak delikatnie bierze cię na ręce. Ale nie miałaś sił na protestowanie. Czułaś jak jedną noga byłaś w krainie snu a drugą jeszcze poza nią. Otworzyłaś lekko oczy gdy chłopak położył cię już na łóżku
-Spij skarbie. Śpij-szepnął ci co ucha
Uśmiechnęłaś się a chłopak dał ci buzi na dobranoc i zaraz położył się obok ciebie.
*Nad ranem*
Obudziłaś się o 07:30. Zayn spał tak słodko, że nie miałaś serca go budzić.
Zeszłaś na dół do kuchni i nalałaś sobie szklaneczkę wody. Wyszłaś na ogród i usiadłaś na dużym hamaku.
Słońce lekko przedzierało się zza chmur. Wiał lekki wiaterek. Przykryłaś się kocem, który leżał obok i powoli piłaś wodę.
-Oliwia!-usłyszałaś głos Zayn'a- Oliwia! Gdzie jesteś?!
Nie musiałaś odpowiadać, ponieważ Zayn szybko wpadł do ogrodu
-Uff.. Tu jesteś skarbie.
-Dzień dobry słoneczko-powiedziałaś uśmiechając się do Zayn'a
Chłopak podszedł i usiadł obok ciebie otulając cię ramieniem.
-Jak się spało?-zapytałaś
-Dobrze. Nawet bardzo dobrze.
Siedzieliście tak tuląc się do siebie. Nagle lunął deszcz. Szybko wbiegliście do domu.
-No i pogoda się popsuła-powiedział Zayn
-No. Ale wiesz. Ja lubię jak pada. Wręcz uwielbiam.
Podeszłaś do okna i otworzyłaś je na oścież. Usiadłaś wygodnie na parapecie. Nagle poczułaś jak ktoś obejmuje cię od tyłu i całuje w szyję. Odwróciłaś głowę i odwzajemniłaś mocnego buziaka w usta.
-Zayn-zaczęłaś- Ja chcę żyć. Zróbmy tą operacje.
Zayn nic nie powiedział tylko mocno cię przytulił i ponownie pocałował w szyję.
Siedzieliście tak aż do 09:30. Zayn wstał i poszedł przygotować śniadanie
-Co sobie życzysz słoneczko?- usłyszałaś głos Zayn'a z kuchni
-Nie jestem głodna. Ale mogą być jakieś tosty-odpowiedziałaś ciągle siedząc w oknie
Po jakiś 10 minutach Zayn przyszedł z całym talerzem tostów. Oboje zjedliście je ze smakiem.
Cały dzień minął wam w domu szybko. Zayn jego koniec zadzwonił do lekarza poinformować go, że zgadasz się na operację.
*Następnego dnia*
Obudziłaś się ok. 07:30. Zayn już nie spał. Wpatrywał się w ciebie jak w jakiś obrazek.
-Dzień dobry kochanie- powiedziałaś
-No cześć skarbie- odpowiedział dając ci mocnego buziaka
-To co dzisiaj jedziemy do szpitala?-zapytałaś
-Tak. To już dzisiaj.
-Zayn..-zaczęłaś
-Tak skarbie?
-Myślisz, że operacja się uda?
-No pewnie skarbie. Dlaczego miałaby się nie udać
Wzruszyłaś ramionami i mocno wtuliłaś się w tors Zayn'a. Leżeliście tak do godziny 08:00. O 10:00 musieliście być w szpitalu. Spakowałaś najpotrzebniejsze rzeczy. Zayn wziął torbę i złapał cię za rękę. Wyszliście na dwór. Zayn zamknął drzwi. Nagle usłyszałaś pisk opon. Obróciłaś się na pięcie. Pod dom Zayn'a podjechali Louis i Harry.
-Czego chcecie?-zapytał chwytając cię za rękę
-Zayn-zaczął Louis- Nadal nie wierzysz, że już nie chcemy się z tobą bić?
-Ani kłócić-dodał Harry
-Ani nic innego. Po prostu martwimy się o Oliwię. Przecież, przez te parę dni chodziliśmy razem do szkoły
-I tak wam nie wierze-odpowiedział mocniej ściskając ci dłoń
-Zayn-zaczęłaś cicho- A może jednak się zmienili.
-Oliwia. Ja i tak im nie wierzę
-Oliwka. Kiedy masz operacje?-zapytał Harry
Chciałaś już odpowiedzieć ale Zayn odezwał się pierwszy
-Nie wasz zasrany interes!
-Kurcze Zayn dorośnij.
Louis i Harry nie czekali na odpowiedź po prostu wsiadali do auta i odjechali.
-Zayn. Dlaczego jesteś dla nich nie miły?-zapytałaś
Chłopak nie odpowiedział, aż do wejścia do auta
-Zayn. Zadałam ci pytanie.
-Przecież nie jestem głuchy. Słyszałem!
Złapałaś chłopaka z rękę. Był trochę zdenerwowany
-Przepraszam Oliwko. Przepraszam. Po prostu nigdy im nie ufałem i nie zamierzam im zaufać.
-Ty wiesz lepiej-powiedziałaś z uśmiechem na ustach dając chłopakowi buziaka w policzek.
Były straszne korki. Więc Zayn zadzwonił do doktora Evans'a, że się trochę spóźnią. Wybyła 09:45. Ciągle staliście w korku. W końcu Zayn zjechał na pobocze i wysiadł. Nie chciałaś siedzieć sama w aucie, więc wyszłaś, podeszłaś do Zayn'a i objęłaś go w tali. Zayn obrócił się, ale najpierw wyrzucił i przydepnął papierosa.
-Myślałam, że nie palisz.
-Bo nie robię tego tak często. Tak na prawdę to przez ciebie.
-Przeze mnie?
-Tak. Nie chcę przy tobie palić. Wiem, że ci to przeszkadza
-Nie Zayn. Tylko to jest nie zdrowe i może wywoływać raka płuc.
Łza zakręciła ci się w oku. Zayn objął cię ramieniem i mocno przytulił.
-Oliwko nie płacz-zaczął- Przecież wiesz, że operacja się uda.
Milczałaś.
-Uda się?-dopytywał
-Tak-powiedziałaś śmiało.
Zayn złapał cię za rękę. Była 10:00. Korek trochę się "rozluźnił" poszliście z Zayn'em do auta i pojechaliście do szpitala.
*Przed budynkiem szpitala*
Na miejscu byliście o 11:00 czyli godzinę później. Poszliście na recepcję. Pielęgniarka zabrała was do doktora Evans'a. Lekarz wyjaśnił ci wszystko. Jak będzie przebiegać operacja. Zostałaś zaprowadzona do sali, w której leżałaś sama. Operacje lekarz wyznaczył ci na 13;00.
Chłopak siedział przy tobie ciągle. Gdy zobaczywszy na zegarze, który wisiał na przeciwległej ścianie godzinę 12:50 zaczęłaś się stresować.
-Zayn...-zaczęłaś- Gdyby operacja się nie udała.
-Oliwia. Nie mów tak!-przerwał ci
-Zayn gdyby operacja się nie udała-ciągnęłaś dalej- w twoim domu
-Naszym-poprawił cię, i znowu przerwał
-W naszym domu w sypialni Jest płyta. Ta którą skleiłeś dla mnie. Wiesz która to?
Pokręcił głową potwierdzając.
-W niej jest list dla ciebie. Jeśli ta operacja się nie uda. Przeczytaj ją. Ale dopiero po pogrzebie. Bardzo proszę.
W twoich oczach pojawiły się łzy
-To będzie problem-zaczął- Żadnego pogrzebu nie będzie. Oliwia będziesz żyć.
Do sali weszła pielęgniarka z wózkiem inwalidzkim. Mogłaś spokojnie iść sama. Ale takie były przepisy.
-Pa Zayn-powiedziałaś ze łzami przytulając chłopaka i całują go
-DO ZOBACZENIA-podkreślił i również mocno cię przytulił-Będę na ciebie czekać.
Pielęgniarka zawiozła cię na salę operacyjną. Zayn do samego końca trzymał cię za rękę. Jeszcze raz pocałował cię i zniknął za drzwiami.
Lekarze podłączyli cię do różnych dziwnych przyrządów.
-Jest pani gotowa?-zapytał doktor Evans
Tak-odpowiedziałaś
Lekarz delikatnie podniósł ci głowę i założył specjalną maskę po czym szybko zasnęłaś.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uff. Tak szczerze to pisałam to dzisiaj. Nie miałam weny :)
Ale tak. to opowiadanie się skończy. Jeszcze parę rozdziałów i koniec. Dlatego zaczęłam pisać już nowe.
http://its-history-and-its-life.blogspot.com/
Tam proszę link :) To tak. A i jeszcze jedno. Jeśli znacie kogoś kto robi tła na blogi. Bądź sami je robicie. Bardzo proszę o napisanie do mnie e-maila
niesia6996@wp.pl
No i to by było wszystko. Dziękuję za każdy komentarz. Sami wiecie, że one motywują :)
Wystarczy zwykłe "CZYTAM" i to na serio będzie dla mnie satysfakcjonujące.
No to do kolejnego XXIII rozdziału.
Chłopak odwzajemnił buziaka. Siedzieliście tak aż do zachodu słońca i jeszcze dłużej.
W końcu zasnęłaś oparta o ramie Zayn'a.
Czułaś jak chłopak delikatnie bierze cię na ręce. Ale nie miałaś sił na protestowanie. Czułaś jak jedną noga byłaś w krainie snu a drugą jeszcze poza nią. Otworzyłaś lekko oczy gdy chłopak położył cię już na łóżku
-Spij skarbie. Śpij-szepnął ci co ucha
Uśmiechnęłaś się a chłopak dał ci buzi na dobranoc i zaraz położył się obok ciebie.
*Nad ranem*
Obudziłaś się o 07:30. Zayn spał tak słodko, że nie miałaś serca go budzić.
Zeszłaś na dół do kuchni i nalałaś sobie szklaneczkę wody. Wyszłaś na ogród i usiadłaś na dużym hamaku.
Słońce lekko przedzierało się zza chmur. Wiał lekki wiaterek. Przykryłaś się kocem, który leżał obok i powoli piłaś wodę.
-Oliwia!-usłyszałaś głos Zayn'a- Oliwia! Gdzie jesteś?!
Nie musiałaś odpowiadać, ponieważ Zayn szybko wpadł do ogrodu
-Uff.. Tu jesteś skarbie.
-Dzień dobry słoneczko-powiedziałaś uśmiechając się do Zayn'a
Chłopak podszedł i usiadł obok ciebie otulając cię ramieniem.
-Jak się spało?-zapytałaś
-Dobrze. Nawet bardzo dobrze.
Siedzieliście tak tuląc się do siebie. Nagle lunął deszcz. Szybko wbiegliście do domu.
-No i pogoda się popsuła-powiedział Zayn
-No. Ale wiesz. Ja lubię jak pada. Wręcz uwielbiam.
Podeszłaś do okna i otworzyłaś je na oścież. Usiadłaś wygodnie na parapecie. Nagle poczułaś jak ktoś obejmuje cię od tyłu i całuje w szyję. Odwróciłaś głowę i odwzajemniłaś mocnego buziaka w usta.
-Zayn-zaczęłaś- Ja chcę żyć. Zróbmy tą operacje.
Zayn nic nie powiedział tylko mocno cię przytulił i ponownie pocałował w szyję.
Siedzieliście tak aż do 09:30. Zayn wstał i poszedł przygotować śniadanie
-Co sobie życzysz słoneczko?- usłyszałaś głos Zayn'a z kuchni
-Nie jestem głodna. Ale mogą być jakieś tosty-odpowiedziałaś ciągle siedząc w oknie
Po jakiś 10 minutach Zayn przyszedł z całym talerzem tostów. Oboje zjedliście je ze smakiem.
Cały dzień minął wam w domu szybko. Zayn jego koniec zadzwonił do lekarza poinformować go, że zgadasz się na operację.
*Następnego dnia*
Obudziłaś się ok. 07:30. Zayn już nie spał. Wpatrywał się w ciebie jak w jakiś obrazek.
-Dzień dobry kochanie- powiedziałaś
-No cześć skarbie- odpowiedział dając ci mocnego buziaka
-To co dzisiaj jedziemy do szpitala?-zapytałaś
-Tak. To już dzisiaj.
-Zayn..-zaczęłaś
-Tak skarbie?
-Myślisz, że operacja się uda?
-No pewnie skarbie. Dlaczego miałaby się nie udać
Wzruszyłaś ramionami i mocno wtuliłaś się w tors Zayn'a. Leżeliście tak do godziny 08:00. O 10:00 musieliście być w szpitalu. Spakowałaś najpotrzebniejsze rzeczy. Zayn wziął torbę i złapał cię za rękę. Wyszliście na dwór. Zayn zamknął drzwi. Nagle usłyszałaś pisk opon. Obróciłaś się na pięcie. Pod dom Zayn'a podjechali Louis i Harry.
-Czego chcecie?-zapytał chwytając cię za rękę
-Zayn-zaczął Louis- Nadal nie wierzysz, że już nie chcemy się z tobą bić?
-Ani kłócić-dodał Harry
-Ani nic innego. Po prostu martwimy się o Oliwię. Przecież, przez te parę dni chodziliśmy razem do szkoły
-I tak wam nie wierze-odpowiedział mocniej ściskając ci dłoń
-Zayn-zaczęłaś cicho- A może jednak się zmienili.
-Oliwia. Ja i tak im nie wierzę
-Oliwka. Kiedy masz operacje?-zapytał Harry
Chciałaś już odpowiedzieć ale Zayn odezwał się pierwszy
-Nie wasz zasrany interes!
-Kurcze Zayn dorośnij.
Louis i Harry nie czekali na odpowiedź po prostu wsiadali do auta i odjechali.
-Zayn. Dlaczego jesteś dla nich nie miły?-zapytałaś
Chłopak nie odpowiedział, aż do wejścia do auta
-Zayn. Zadałam ci pytanie.
-Przecież nie jestem głuchy. Słyszałem!
Złapałaś chłopaka z rękę. Był trochę zdenerwowany
-Przepraszam Oliwko. Przepraszam. Po prostu nigdy im nie ufałem i nie zamierzam im zaufać.
-Ty wiesz lepiej-powiedziałaś z uśmiechem na ustach dając chłopakowi buziaka w policzek.
Były straszne korki. Więc Zayn zadzwonił do doktora Evans'a, że się trochę spóźnią. Wybyła 09:45. Ciągle staliście w korku. W końcu Zayn zjechał na pobocze i wysiadł. Nie chciałaś siedzieć sama w aucie, więc wyszłaś, podeszłaś do Zayn'a i objęłaś go w tali. Zayn obrócił się, ale najpierw wyrzucił i przydepnął papierosa.
-Myślałam, że nie palisz.
-Bo nie robię tego tak często. Tak na prawdę to przez ciebie.
-Przeze mnie?
-Tak. Nie chcę przy tobie palić. Wiem, że ci to przeszkadza
-Nie Zayn. Tylko to jest nie zdrowe i może wywoływać raka płuc.
Łza zakręciła ci się w oku. Zayn objął cię ramieniem i mocno przytulił.
-Oliwko nie płacz-zaczął- Przecież wiesz, że operacja się uda.
Milczałaś.
-Uda się?-dopytywał
-Tak-powiedziałaś śmiało.
Zayn złapał cię za rękę. Była 10:00. Korek trochę się "rozluźnił" poszliście z Zayn'em do auta i pojechaliście do szpitala.
*Przed budynkiem szpitala*
Na miejscu byliście o 11:00 czyli godzinę później. Poszliście na recepcję. Pielęgniarka zabrała was do doktora Evans'a. Lekarz wyjaśnił ci wszystko. Jak będzie przebiegać operacja. Zostałaś zaprowadzona do sali, w której leżałaś sama. Operacje lekarz wyznaczył ci na 13;00.
Chłopak siedział przy tobie ciągle. Gdy zobaczywszy na zegarze, który wisiał na przeciwległej ścianie godzinę 12:50 zaczęłaś się stresować.
-Zayn...-zaczęłaś- Gdyby operacja się nie udała.
-Oliwia. Nie mów tak!-przerwał ci
-Zayn gdyby operacja się nie udała-ciągnęłaś dalej- w twoim domu
-Naszym-poprawił cię, i znowu przerwał
-W naszym domu w sypialni Jest płyta. Ta którą skleiłeś dla mnie. Wiesz która to?
Pokręcił głową potwierdzając.
-W niej jest list dla ciebie. Jeśli ta operacja się nie uda. Przeczytaj ją. Ale dopiero po pogrzebie. Bardzo proszę.
W twoich oczach pojawiły się łzy
-To będzie problem-zaczął- Żadnego pogrzebu nie będzie. Oliwia będziesz żyć.
Do sali weszła pielęgniarka z wózkiem inwalidzkim. Mogłaś spokojnie iść sama. Ale takie były przepisy.
-Pa Zayn-powiedziałaś ze łzami przytulając chłopaka i całują go
-DO ZOBACZENIA-podkreślił i również mocno cię przytulił-Będę na ciebie czekać.
Pielęgniarka zawiozła cię na salę operacyjną. Zayn do samego końca trzymał cię za rękę. Jeszcze raz pocałował cię i zniknął za drzwiami.
Lekarze podłączyli cię do różnych dziwnych przyrządów.
-Jest pani gotowa?-zapytał doktor Evans
Tak-odpowiedziałaś
Lekarz delikatnie podniósł ci głowę i założył specjalną maskę po czym szybko zasnęłaś.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uff. Tak szczerze to pisałam to dzisiaj. Nie miałam weny :)
Ale tak. to opowiadanie się skończy. Jeszcze parę rozdziałów i koniec. Dlatego zaczęłam pisać już nowe.
http://its-history-and-its-life.blogspot.com/
Tam proszę link :) To tak. A i jeszcze jedno. Jeśli znacie kogoś kto robi tła na blogi. Bądź sami je robicie. Bardzo proszę o napisanie do mnie e-maila
niesia6996@wp.pl
No i to by było wszystko. Dziękuję za każdy komentarz. Sami wiecie, że one motywują :)
Wystarczy zwykłe "CZYTAM" i to na serio będzie dla mnie satysfakcjonujące.
No to do kolejnego XXIII rozdziału.
Wiedziałam, że będzie cudowny. Zresztą jak każdy. Ciekawe czy operacja Oliwi się uda. Na pewno tak :) ale no jestem bardzo ciekawa. Życzę weny ::)
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział. Mam nadzieje, że operacja Oliwi się uda. Czekam z niecierpliwością na następny :)))
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że operacja będzie udana. Czekam na next.
OdpowiedzUsuńświetny !! czekam na następny @galaxyofbella
OdpowiedzUsuńJakie piękne ♥
OdpowiedzUsuń