poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział XII

Serce biło ci coraz mocniej. Miałaś nadzieje, że to Zayn. I twoje nadzieje były prawdziwe. Do pokoju wpadł Zayn. Wyglądał okropnie. Był cały we krwi. Miał zakrwawiony łuk brwiowy. Krew leciała mu z nosa. Widok był okropny. Ale cieszyłaś się, że cię znalazł. Chłopcy zaczęli się bić. Kolejne ciosy były coraz mocniejsze nagle. Harry upadł na ziemie i zwijał się z bólu. Zayn chciał go dobić ale pobiegłaś do niego i przytuliłaś przeszkadzając mu w tym
-Zayn dziękuję.
-Oliwko. Nawet nie wiesz jak mi cię brakowało. Kochanie. Nic ci nie zrobili
-Nie Zayn. Jezu chodźmy stąd gdzie ja wogule jestem. 
-Nie znam tego miejsca. Ale dzięki twojej komórce tu jestem. 
-Jak? Znalazłeś mnie przez...? Aaa już wiem. Ale Zayn chodźmy stąd.
Chcieliście  już wyjść gdy w drzwiach stanął Louis. Harry podniósł się i stanął koło niego. Oboje byli tak jak Zayn w okropnym stanie.
-A gdzie to się ptaszki wybierają?-zapytał się Harry
-Jeśli chcecie się znowu bić. I chcecie mieć gorzej obite gęby to ja jestem chętny-powiedział Zayn ostrym głosem obaczyłaś jakiegoś chłopaka który czaił się za  Harry'm i Louis'em. Spojrzałaś się na Zayn'a pojawił mu się uśmiech na twarzy. Chłopak z tyłu uderzył czymś Louis'a i Harry;ego
-Cześć Liam. Dobrze, że jesteś-powiedział Zayn do tego chłopaka
-Zawsze do usług stary. 
-A sorki. To jest Oliwia moja narzeczona.
-Oliwia
-Liam. Bardzo mi miło.
Wyszliście z domu. Nie przejmowałaś się co dzieje się z tamtymi chłopakami. Cały czas trzymałaś Zayn'a za rękę. Na dworze było zimno. Cała się trzęsłaś. Zayn zdjął swoją skórzaną kurtkę i dał ci ją. 
-Ale Zayn teraz tobie będzie zimno.
-Nie martw się od ciebie bucha gorącem.
Zarumieniłaś się. Weszliście do auta. Było to auto Liam'a. Razem z Zayn'em usiedliście na tylnych siedzeniach. Siedzieliście cicho. Przysunęłaś się do Zayn'a. Objął cię było czuć zapach papierosów. Kochałaś ten zapach ale tylko u Zayn'a. Objął cię i pocałował w usta. Tak brakowało ci tych ust. Pojechaliście do domu Liam'a.
Weszliście nie był on wielki, ale nie był też mały. Taki akurat. Poprosiłaś Liam'a o apteczkę. I opatrzyłaś Zayn'a
-Znowu jesteś moją pielęgniareczką.
-Tak. Ale już więcej nie chciałabym. Zayn musisz troszkę no wiesz
-No ustatkować się wiem. Ale teraz już nigdy nie będziesz szła za mną
-No okey teraz się nie ruszaj
Opatrzyłaś Zayn'a a Liam przyniósł coś do picia.  Na początku rozmowa się troszkę nie kleiła. Ale później poszło z górki.  Gadaliście o wszystkim. Opowiedziałaś Liam'owi był ciekawy. Dochodziła 21:45. Byłaś zmęczona. Chciałaś już powiedzieć Zayn'owi o powrocie do domu,ale on sam na to wpadł.
-Kochanie zbieramy się chyba?
-No jestem strasznie zmęczona.
-A może chcecie spać tutaj. Oboje jesteście zmęczeni a do domu macie 30 minut drogi.
-Co ty na to Oliwko?
-Wszystko mi jedno.
-To skoro Liam nie będzie ci to sprawiać problemu to
-Cała przyjemność po mojej stronie.
Siedzieliście jeszcze chwilkę Zayn skończył sok a ty usnęłaś oparta o jego bark. Nie chciał cię budzić więc wziął cię na ręce i zaniósł do łóżka. Czułaś jak cię podnosi ale nie miałaś już siły mu nic mówić. Zayn położył cię delikatnie i sam położył się obok ciebie. Wtuliłaś się w niego i zasnęliście
*12 godzin później*
Obudziłaś się o 09:45. Zayn nie spał ale ciągle leżał przy tobie i głaskał cię po głowie.
-Dzień Dobry kochanie-powiedział Zayn całując cię
-Dzień Dobry. Jak się spało?
-Przy tobie myszko. Super. A gdy spałaś dostałaś sms'a
-Od kogo?
-Nie będę czytać ci twoich prywatnych sms'ów. Proszę
Zobaczyłaś sms'a był on od mamy
"Córeczko. Mam nadzieję, że dobrze się bawisz :) Ufam ci i wiem, że nie zrobisz nic głupiego.  Jesteśmy tylko z tatą ciekawi kiedy wrócisz? Czekam na odpowiedź. Papa ;*"
-To mama pyta się kiedy wracam.
-No a kiedy wracasz?
-Nie wiem. Mogę wrócić ale tylko z tobą. Przydałoby się też wrócić na uczelnie
-Kochanie. Z tobą pójdę na koniec świata. Ale zbaczamy z tematu. To kiedy chcesz wrócić?
-Może za 2 dni. Wtedy zejdą ci troszkę te obicia-powiedziałaś, całując Zayn'a w jedną z ran na twarzy.
*puk,puk*
Usłyszeliście pukanie do drzwi.
Proszę-powiedział Zayn
-Sorki, że wam przeszkadzam, ale zrobiłem śniadanie. Zapraszam.
Zayn wstał i poszedł do łazienki a ty zostałaś sama z Liam'em
-Jak się spało Oliwio?
-Dobrze. I proszę nie mów tak oficjalnie Oliwa. Mów mi Oliwka
-No okey Oliwko. Chodź na śniadanie. A tak poza tym ładnie wyglądasz.
Spuściłaś głowę w dół aby  ukryć rumieńce. Liam był również bardzo przystojny. Ale ty miałaś Zayn'a i nie chciałaś przywiązywać szczególnej uwagi do Liam'a. Poszłaś do kuchni chłopcy już tam byli. Zajęłaś miejsce pomiędzy nimi. Jedliście śniadanie. Liam wstał aby wstawić wodę na herbatę. Przechodząc obok ciebie musnął cię ręką po karku. Zayn nie zauważył ale ciebie przeszły ciarki.
*dryń, dryń*
Zadzwonił telefon Zayn'a a że był on kulturalny wyszedł aby nie przeszkadzać przy śniadaniu.
-Coś się stało Oliwko?
-Nie. Liam co ty wyprawiasz?
-No nic. Przez przypadek cię tak dotknąłem.
-Tak miło ? Przypadkiem ? Przypadkiem to się dzieci robi
-Ahaś czyli to było miłe. Może jeszcze raz?-powiedział Liam zbliżając się do ciebie
 -Nie dziękuję. Odejdź ode mnie i zaparz tą herbatę
Liam odszedł a w tym momencie wszedł Zayn. Usiadł obok ciebie i dał ci buziaka w policzek
-A to za co?
-No a nie mogę cię pocałować od tak?
-Zayn oczywiście, że możesz-odwzajemniałaś się tym samym
-A co wy na to, że pojechać do miasta?-zaproponował Liam
-Ja jestem za-powiedział Zayn- A ty kochanie
-No też. Może kupiłabym sobie coś.
-No to ustalone-powiedział Liam-To kiedy jedziemy ?
-Oliwka?
-Mi wszystko jedno
-Zayn?
-Jak ci pasuje
-No to co wy na to, że wyjedzmy za 30 minut?
-Okey
Poszłaś z Zayn'em do pokoju w którym spaliście przegadaliście całe 30 minut. Zeszliście na dół. Liam był już gotowy. Wyszliście na dwór. Liam zamykał drzwi i pojechaliście do miasta.
Pamiętałaś jeszcze z wycieczki najlepsze centra handlowe.
Weszliście do sklepu, który przyciągnął twoją uwagę. Były tam nie tylko ciuchy damskie ale i też męskie. Wzięłaś sobie parę ciuchów i poszłaś do przymierzalni. Chłopcy oglądali dalej.
Przebierałaś się gdy ktoś wszedł do przebieralnie i zakrył ci oczy.
-Zayn. Chcę przymierzyć ubrania.
-Ale kto powiedział,że jestem Zayn;em
Chłopak zabrał ręce z oczu to był Liam.
-Liam. co ty tu robisz? Wyjdź stąd w tym momencie bo będę krzyczeć.
-Jesteś taka piękna jak się denerwujesz.
-Liam wyjdź.
-No dobrze-powiedział całując cię w usta
-Co ty wyrabiasz wyjdź
Ubrałaś się w swoje ciuchy i wyszłaś  z przebieralni. Liam stał obok jakiś ciuchów dla mężczyzn
i oblizywał wargi. Naglę przyszedł do ciebie Zayn i mocno cię objął.
-I jak kwiatuszku. Wybrałaś sobie coś?
-Wiesz Zayn jakoś nic nie jest w moim guście, Wracamy do domu.?
-Ale dopiero przyjechaliśmy
-Wiem ale boli mnie głowa.
-No okey.
-Zayn...
-Tak?
-Jedziemy do twojego domu czy Liam'a?
-No chyba wreszcie do mojego
-To chodźmy po Liam'a i jedźmy.
-Liam
-Tak Zayn?
-Oliwkę boli głowa. Jedziemy już?
-No pewnie.
Wyszliście z centrum. Liam odwiózł was do domu.
-Może wejdziesz?-zaproponował Zayn
-Wiesz jeszcze musze wrócić do domu. Nie będę wam przeszkadzać. Trzymajcie się. Cześć
Liam odjechał a wy poszliście do domu. Nareszcie mogłaś wziąć prysznic i ubrać się w nowe ciuchy.
Zayn siedział w salonie i słuchał muzyki a ty poszłaś się umyć. Po całej kąpieli czułaś się jak nowo narodzona. Sprawdziłaś czas na telefonie była 14:30 widniała tez ikonka koperty. Co oznaczało wiadomość tekstową;
"Kochana Oliwko. Wiem nie masz mojego numeru ale za to ja mam twój. Nie ważne. Wracając. Twój uśmiech jest piękny tak jak cała ty. Tak masz Zayn'a ale możesz go zostawić i mieć mnie. Nie chciałabyś mieć tego 
dla siebie? Przyznaj się wiem,że chcesz. Zobaczysz jeszcze cię zdobędę. Trzymaj się ciepło. Papa kochanie <3 
Liam"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pojawia się nowy chłopak w życiu Oliwi. Przez tego sms'a zaczęła coś czuć, nie zapominając jednocześnie o Zayn'ie. Czy Liam rozkocha ją w sobie? Czy zostanie wierna swojemu wybawcy Zayn'owi.
To wszystko w rozdziale XIII ale
1 kom=Rozdział XIII
Powodzenia :)

sobota, 29 marca 2014

Rozdział XI

Krzyczałaś z całych sił ale Zayn był rozpraszany przez jakiś dwóch idiotów.  Zostałaś rzucona do auta. Zayn nie przybiegł ci z pomocą. Tym razem nie dał sobie rady. Usłyszałaś  wark silnika. Czułaś jak auto rusza. Siedziałaś na tylnym siedzeniu. Nie wiedziałaś kto kieruje. Nie dość, że było ciemno to ten ktoś miał jeszcze czarny kaptur. Nic nie widziałaś. 
*1,5 godziny później* 
Samochód się zatrzymał przez cała drogę nic nie mówiłaś tylko cicho sobie popłakiwałaś. Nieznajomy wyszedł. Otworzył ci drzwi
-Wysiadaj-usłyszałaś szorstki niemiły głos.
Na początku byłaś pewna, że to Louis ale, po tym głosie twoje pewność się skończyła.
Wyszłaś z auta. Drzwi od samochodu klapnęły. Stałaś przed ogromnym domem. Wokół  było ciemno, wieczór rozjaśniały tylko gwiazdy. Pierwszy w stronę domu skierował się ten tajemniczy nieznajomy. Szłaś za nim. Otworzył ci drzwi więc weszłaś.
"Jednak jest w nim trochę kultury"-pomyślałaś
Weszłaś do środka wszystko wyglądało tak pięknie. Chłopak zapalił światło. To był Harry. Nie poznałaś go. Nawet po głosie.
-Harry co to ma znaczyć?-krzyknęłaś.
-Oliwka nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi.
-Aha okey. Ale dlaczego mnie porwaliście. I tak Zayn mnie znajdzie.
-Oj nie wiem. Nie wiem. To miejsce jest bardzo trudne do wykrycia. Nawet dla Zayn'a
-Jak to? Przecież on bł z wami w tym gangu czy coś to na pewno wie  gdzie są te wasze kryjówki.
-O tej nic nie wie. Ładny pierścionek. Czyli już po oświadczynach ?
-Może. A nie mogłabym sobie nosić pierścionka od tak ?
-No mogłabyś ale taki trochę w stylu Zayn'a
-NO i co będziecie mnie tu "więzić" ?
Harry nie odpowiedział. Poszedł do jakiegoś pomieszczenia. A ty stałaś ciągle w przedpokoju.
-Chodź tu!-krzyknął Harry
Kierowałaś się w tym samym kierunku co poprzednio Harry. Była to kuchnia. Na stole było spaghetti.
-Siadaj. I jedz.
Usiadłaś. Wzięłaś spaghetti parę razy do ust.  Nie byłaś bardzo głodna.  Zjadłaś, i siedzieliście cały czas bez słów. Zaczęłaś ziewać. Byłaś strasznie zmęczona. Nagle ktoś wszedł do domu
-Jestem!!!-krzyknęła osoba w drzwiach
To był Louis przyszedł do nas do kuchni. Krew leciała mu z nosa.
-I jak Louis?
-Załatwione.
-Jak to załatwione-krzyczałaś-Co mu zrobiłeś dupku. Zobaczycie zadzwonię po policję.
-Oj nic mu nie jest misiu.
-Nie mów tak do mnie.
-Tak tak. Dobrze misiu. Nie wiem jak wy ale ja jestem zmęczony. Idę spać. Harry pościelisz tam naszej Oliwce. ok?
-Już jest pościelone. Przecież sam ścieliłeś.
-No tak Oliwka do pokoju spać.
-Spierdalaj-mruknęłaś po nosem.Chyba nie usłyszeli.
Wstali  i złapali cię za ręce. Myślałaś, że coś ci się stanie. Ale tylko zaprowadzili cię do jakiegoś pokoju.
-Tu spisz-powiedział Louis.
Oboje wyszli i zamknęli drzwi. Sięgnęłaś po telefon. Chciałaś napisać do Zayn'a ale nie wiedziałaś co. Nie wiedziałaś jaka to ulica. Nie wiedziałaś nic o miejscu w którym się znajdujesz. Nagle wszedł Louis i wyrwał ci telefon z ręki.
-Haha i co ? Napisałabyś że co? Nawet nie wiesz gdzie jesteś.
-Zamknij się. Nic do mnie nie mów. I oddaj mi telefon
-A po co ci on  skoro i tak nie napiszesz do nikogo.
-Dobra weź wyjdź chce spać.
Louis wyszedł i zamknął drzwi. Zaczęłaś płakać. Tamci oglądali jakiś film. Było słychać przez ścianę te ich śmiechy. Wierzyłaś, że Zayn cię znajdzie... A co jeśli nie? Co jeśli oni cię gdzieś wywiozą? Co jeśli cię wykorzystają? Milion takich myśli przebiegało ci w głowie. I nic.
Nie przespałaś całej nocy.Cały czas płakałaś i myślałaś.
Wybiła 04:15 Louis i Harry weszli do pokoju. Siedziałaś cicho na łóżku płacząc. Jeden usiadł po lewej a drugi po prawej stronie obok ciebie. Objęli cię jednocześnie. Szybko wyskoczyłaś z łóżka
-Ej Oliwcia co się rzucasz?-powiedział Harry
-Nie próbujcie mnie nawet dotykać.
-Oj co ci szkodzi i tak na pewno już TO robiłaś. Zayn nie przepuścił by takiej okazji.
-Zamknij się!
Usłyszałaś, że ktoś puka w okno... Twoje nadzieje wróciły. Ale czy to Zayn? Czy może ktoś inny?
-OTWIERAĆ!!!
Usłyszałaś krzyczała to ta sama osoba która pukała w okno
-To on? - spytał Louis Harry;ego
-Nie wiem ale jak on by?
-Nie wiem zabierz ją. Wiesz gdzie. Ja się zajmę tym nie proszonym gościem
Harry wziął cię na ręce i pobiegł na piętro. Krzyczałaś, żeby cię puścił ale on nie ustępował. Byliście w jakimś dziwnym pokoju. Usłyszałaś jak drzwi się wyłamują. Słyszałaś dźwięki bluźnierstw i bicia. Usłyszałaś jak ktoś biegnie po schodach.
-No to się zabawimy-powiedział Harry
Popchnął cię na łóżko.
Do pokoju wpadł....


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto wpadł do pokoju? Czyżby Zayn znalazł już Oliwie. Czy to Louis wrócił, żeby coś zrobić. Dowiecie się w następnym rozdziale.
1 Kom.= Rozdział XII

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział X

Ten pierścionek to było wielkie zaskoczenie dla ciebie. Nie spodziewałaś się tego. Tak Zayn był zwariowany. I miewał zwariowane pomysły. Ale gdy usłyszałaś te słowa 
"Oliwko. Czy będziesz moją na zawsze?"
Myślałaś jak będzie wyglądać twoje życie z nim. Ale jednocześnie  myślałaś czy się zgodzić. To była bardzo trudna decyzja. [...]
-Oliwko. Ja tu ciągle czekam na odpowiedź.
Twoje rozmyślenia przerwał ci Zayn. Ale i tak ciągle nie wiedziałaś co powiedzieć.
-Więc Zayn- twój głos zatrzymał się. Bo nie wiedziałaś co powiedzieć 
-Może jesteś troszkę zaskoczona tym pytaniem ale...
-TROSZKĘ? Raczej bardzo.
-Słuchaj. Jeśli nie chcesz odpowiedzieć mi teraz ja poczekam.
-Nie. Jak będę tak odwlekać to ci nigdy nie odpowiem.
-Racja. Więc jaka decyzja. Wyjdziesz za mnie?
-Zayn. Nie znam cię długo ale wiem, że chce spędzić z tobą resztą życia....Tak Zayn wyjdę za ciebie.
Zayn wsunął ci pierścionek na palec a ty przytuliłaś go mocno. Zawsze gdy widziałaś to na filmach płakałaś. I marzyłaś czyli twoje marzenie się spełniło.
-Wiesz co Zayn. To zawsze było moje marzenie. Wiesz taka scena jak w filmie.
-No widzisz. Twoje marzenie się w końcu spełniło.
-Tak. Ale i tak nie zmieniłam zdania chce stąd wyjechać.
-No dobrze to kiedy chcesz?
-Dzisiaj już zaraz. Tylko się spakuję.
-Ale to miało być wieczorem.
-No to poczekamy aż rodzice pójdą spać. Ale spakować się mogę. Tak?
-No tak oczywiście.
Wyjęłaś walizkę z szafy. Czułaś się tak jak w dniu wyjazdu tutaj. Ale to nie było to. Zabrałaś najpotrzebniejsze rzeczy. Rodzice chodzili spać wcześnie bo o 22:00 ale musieliście trochę poczekać. W czasie na oczekiwanie wybicia 22:00 czyli jakieś 3,5 godziny, Ciągle gadaliście.
*4 godziny później*
Zayn zjadł z wami kolację powiedziałaś, że zrobicie jakiś projekt i prześlecie Nikoli bo macie pracę w grupach. Poczekaliście do północy. Wyjęłaś kartkę i zaczęłaś pisać.

"Mamo. Tato. Nie robiliśmy z Zayn'em żadnej pracy. Mamy teraz wolne na uczelni. I Zayn postanowił pokazać mi miasto, i swój domek za nim. Tak to mój chłopak..."
-Ej Oliwcia nie pomyliłaś się chyba narzeczony.
-Oj Zayn nie przerywaj
"[...] Ale spokojnie nie martwcie się. Nie zrobię nic głupiego. Jestem już pełnoletnia. Za parę dnia mam 20 urodziny. Ale nie zamierzam jeszcze uprawiać seksu. Najpierw szkoła później się zobacz ;). Więc nie martwcie się nic mi nie będzie. Zobaczymy się za parę dni. Papa ;*"
-Skończyłam. Możemy jechać.
-Okey chodźmy
Zayn wziął twoje walizki i cicho zeszliście na dół. Zostawiłaś list na stole w jadalni. Wyszliście po cichutku. Wieczór był zimny. Wiał mocny ostry wiatr. Zayn otworzył ci drzwi do auta. Na tylne siedzenia. Zayn położył twoją walizkę. Jechaliście ok 5 godzin ale ty je przespałaś.
-Kochanie wstajemy. Jesteśmy na miejscu.
Otworzyłaś oczy i spojrzałaś na Zayn'a był on uśmiechnięty. Wyszliście na zewnątrz. Zayn wyjął z kieszeni klucze i otwierał drzwi. W tym momencie ktoś podszedł cię od tyłu.  "Zatkał " twoje usta ręką próbowałaś krzyczeć bo oddalałaś się od Zayn'a Ugryzłaś nieznaną osoba w rękę
-Zayn ratuj!!!
-Co to kurwa?!
Zayn biegł w twoim kierunku. Ale niestety ktoś mu przeszkodził...




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pod poprzednim postem pojawił się 1 komentarz z czego jestem bardzo zadowolona. Zakończone w taki momencie. Może troszkę jesteście ciekawi co będzie dalej Nie wiem.. Może będzie was interesować. Czy Zayn uratuje Oliwię.? Co się z nią stanie jeśli jednak mu się to nie uda przez 2 innych zbirów. Dowiecie się wszystkiego w rozdziale  XI ale warunek
  komentarz=Rozdział XI

środa, 26 marca 2014

Rozdział IX

Przespałaś całą noc. Ale tym razem obudziłaś się pierwsza od Zayn'a. Poszłaś do toalety. A później do sypialni po swój telefon. Zobaczyłaś dwie nie odczytane wiadomości.  Pierwsza była od mamy:
"Hej córeczko. Przyjeżdżasz już dzisiaj do domu?"
Natychmiast odpisałaś chodź była 06;15 
"Tak mamusiu. Własnie miałam ci napisać"
Drugi sms był od niezapisanego numeru. To nie mógł być Zayn bo jego numer już masz. Więc to mógł być ten chłopak. Louis albo Harry.
"No a jednak z nim spałaś. Jak mogłaś! Zachowujesz się jak dziwka! Odejdź od niego i bądź moja"
Nie odpowiedziałaś. Po prostu usunęłaś sms'a żeby go nie widzieć i żeby Zayn też go nie zobaczył.
-Oliwka! Kochanie! Gdzie jesteś? Skarbiee! 
-Tu Zayn w sypialni... 
-No wszędzie cię szukam
-Serio? Na pewno dopiero wstałeś.
-No może-Zayn złapał cię za rękę i przyciągnął do siebie jak to on robił zawsze-Aaa może jakiś buziak na powitanie
-No może... Proszę-pocałowałaś Zayn'a w policzek
-Wiesz co? Tylko tyle? Ale mnie stać na więcej
Zayn powoli, delikatnie dotykał twoich ust lekko je podgryzając. Zawsze robił to tak namiętnie, tak podniecająco. Całowaliście się chyba 10 minut. 
-Zayn musisz, mnie zawieść do domu. Mama do mnie pisała.
-No okey nie ma sprawy. Mam cię zawieść teraz czy później. Kiedy chcesz się mnie pozbyć?
-Ah Zayn ty zawsze musisz coś dopowiedzieć. Mama do mnie pisała już się o mnie martwi
-Oj kochanie ja się z tobą droczę.Chodź zjemy śniadanie i pojedziemy. 
-Nie wiesz co chce się już przebrać chodzę w tych ciuchach-wskazujesz palcem-już od 2 dni Zayn jedźmy teraz. Proszę!!!
-No dobrze. Idź się przebrać.
-Aha czyli nie chcesz żebym przebierała się przy tobie? Ok.
-Nie no! Kurcze eh jak ty umiesz złapać za słówka 
-Wybacz. -idziesz do łazienki.- Zayn drzwi się zacięły nie mogę wejść to toalety 
-Oj co za pech. Przebieraj się przy mnie
-Ale napraw to.!
-Nie dam rady. Zatrzasnęły się na pewno. Przebieraj się!
-Jesteś okropny
Nie chciałaś się przebierać prze  Zayn'ie byłaś szczupła, nawet bardzo szczupła ale i tak czułaś się nie atrakcyjna.
-No Oliwcia.
-Dobra.
Widział twoje nogi a miałaś je  bardzo długie i to one były twoim atutem. Zdjęłaś koszulkę Zayn'a miałaś na prawdę płaski brzuch i do tego wysportowany. Ale ty tego nie widziałaś. Przebrałaś się a Zayn patrzył się na ciebie z tym jego uśmieszkiem
-I jak zadowolony?
-Jaki ty masz piękny brzuszek. Do tego piękne nogi i jeszcze cała jesteś piękna.
-Dziękuję. Jedźmy
Wyszliście na zewnątrz pogoda była strasznie zmienna gdy dojechaliście do domu wyszłaś z  auta.
Kierowałaś się w stronę domu
-Oliwka-krzyknął Zayn otwierając okno.
-Tak kochanie.
-Ooo dawno tak do mnie nie mówiłaś. Ale wracając mogę do ciebie przyjechać tak jakoś o 13:00?
-Mam czekać 3 godziny? Nie możesz wcześniej ?
-Nie za bardzo muszę coś załatwić.
-Ale Zayn mam nadzieję, że nic związanego z wiesz kim
-Nic w tym stylu. No coś ty.
-Dobra jedź i wracaj szybko!
-Papa.
Zayn odjechał a ty weszłaś do domu. Myślałaś, że będzie przesłuchanie a tu nic. Zjadłaś z rodzicami śniadanie i poszłaś do swojego pokoju. Ciuchy w których byłaś szybko wrzuciłaś do kosza na brudne ubrania i włożyłaś to:
Wzięłaś książkę do ręki. Chciałaś żeby jak najszybciej wybiła 13;00
*Dwie i pół godziny później*
*puk* *puk* usłyszałaś pukanie do drzwi. Weszła mama
-Kochanie ktoś do ciebie.
Już myślałaś, że to Zayn przyjechał wcześniej. Tak bardzo się ucieszyłaś. 
-Cześć Oliwka- chłopak wszedł do pokoju ale to nie był Zayn. To był Louis.
-Co ty tu do cholery robisz? Wynoś się stąd bo zacznę krzyczeć.
-Oj Oliwko co ty? Przecież jestem twoim kolegom z roku. Zapomniałaś?
-Niestety nie.
-Myślałem, że zobaczymy się jutro. Chyba ten twój chłoptaś otrząsnął się szybciej niż myślałam.
-Jesteś ehh.. Wynoś się! JUŻ!
-Co ty się tak denerwujesz? Okres masz czy coś? Aaa może już się z nim przespałaś i cię zostawił?
-Nie gadaj takich głupot Zayn mnie nie zostawi. 
-Tiaa..- Louis podszedł do półki z książkami.- Bardzo lubisz czytać widzę.
-Tak lubię bardzo. Możesz już iść.
-Aaa czekasz na swojego chłopczyka tak?
-Może co cię to interesuje?
-Mnie dużo. Ale ja to wiem. Będzie tu za jakieś 7 minut. Stoi na światłach.
-Aaa ty skąd wiesz?
-Nie twój interes. No będę się zbierać. Chciałem zobaczyć jak mieszka moje kochanie...
-Nie mów tak!
-Nie ładnie tak przerywać misiu. A więc nie chce żeby pod twoim dachem coś się wydarzyło więc idę. Papa kochanie-podchodzi do ciebie i cię całuje
-Wynoś się stąd! Już! I nie wracaj tu już nigdy!
-Co się tak denerwujesz?
Podchodzisz do drzwi-Wynoś się!
Louis wyszedł z twojego pokoju. Wychodząc klepnął cię w tyłek. Byłaś bardzo zdenerwowana. Gdy wyszedł trzasnęłaś drzwiami i podeszłaś do okna. Miałaś nadzieje, że Zayn i Louis nie spotkają się przed twoim domem. Na szczęście nie doszło do tego. Louis zniknął a za chwilkę przyjechał  Zayn.
-Cześć kochanie-powiedział Zayn wchodząc do twojego pokoju.-Twoja mama mnie wpuściła.
Siedziałaś na łóżku tyłem do drzwi 
-Oliwko kochanie
Poczułaś rękę Zayn'a na barku swoją prawą ręką złapałaś jego rękę. Zrobił kółko i teraz był już przodem do ciebie
Zayn bez słowa z pełną powagą usiadł na przeciwko ciebie,  Złapał cię za twoje obie ręce. Miałaś spuszczoną głowę....
Ciągle z głową w dół oparłaś się o jego bark
-Kocham cię  
-Ja ciebie też. Ale Oliwko. Dlaczego płaczesz?
-Nie chcę cię stracić.
-Ale dlaczego miałabyś mnie stracić? Ktoś ci coś powiedział? A może znowu dostałaś  jakiegoś sms'a?
-Nie Zayn tylko Louis tu był
-Kurwa! Zrobił ci coś?
-Nie Zayn ale on miał czelność przyjść do mojego domu. Rozumiesz? I jeszcze pocałował mnie to było takie obrzydliwe. Te usta były okropne. *płaczesz*
-Ciii Oliwka. Zapomnij. Zapomnij o nim o o tym ehh.. o tym pocałunku.
-Zayn proszę cię wyjedźmy gdzieś. Gdzie ich  nie ma. Może to przesada. Ale ja się boję.
-Ale nie masz czego Oliwko jeśli jestem przy tobie to nic ci nie będzie. 
-A jeśli cię nie będzie?
-Nie ma takiej możliwości. Nigdy cię nie zostawię.
-Zayn...
-Tak kochanie?
-Wyjedźmy stąd. Najlepiej gdzieś za miasto jak najdalej od tego hałasu i od nich.
-Mam domek za miastem. Ale co twoi rodzice na to?
-Nie wiem. I guzik mnie to interesuję. Jestem pełnoletnia! Pojedźmy dzisiaj w nocy. Zostawię im kartkę. Napisze żeby się nie martwili, i że będę z tobą i że pomiędzy nami do niczego nie dojdzie.
-Wiesz co? Oliwko?
-Tak Zayn?
-Długo już z tym czekałem. Ale  jak już tak ze sobą przebywamy to jesteśmy znajomymi. Tak?
- No tak.
-A ja chcę czegoś więcej. Oliwko. Czy będziesz moją na zawsze?
Wyjął pierścionek
Milion myśli przebiegało ci przez głowę. Czy to nie za wcześnie? Co to będzie? Przecież nie znamy się za dobrze. Co ja mam powiedzieć?
-Oliwko. To jak?
-Wiesz Zayn....


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co odpowie Oliwia? Zgodzi się? Czy też nie? Odpowiedź w rozdziale 10. 
Rozdział ukaże się gdy pod tym będzie przynajmniej 1 komentarz. Powodzenia... 
    

 

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział VIII

Ten sms nie dawał ci spokoju a Zayn zdenerwował się. Było widać. Wstał z łózka wziął swoje spodnie a z nich wyciągnął paczkę papierosów. Spodnie rzucił na ziemie. Wyciągnął jedną fajkę a paczkę rzucił na stół. Zapalił i bardzo mocno się zaciągnął
-Zayn... Zayn coś jest?-spytałaś się podchodząc do niego i obejmując od tyłu.
-Ten sms to on napisał tak? Co on ci mówił w tym parku?
-Nic w co bym uwierzyła.
-Czyli? Oliwia mów!
-No, że najpierw rozkochujesz, wykorzystujesz a później zostawiasz. I, że nie jestem pierwsza.
-Zabije go!
-Ale Zayn ja nie uwierzyłam w żadne jego słowo.
-A mówił coś jeszcze?
-Znaczy.... No mówił, że ... no, że mu się spodobałam i wtedy ty przybiegłeś.
-A więc tak się bawi- powiedział szepcząc pod nosem
-Zayn ee.. Czy ty wiesz kto to jest ?
-Nie. Znaczy domyślam się.
Powoli wypalał papierosa robiąc kółka z dymu. Przytulił cię. Miał zimne ręce ale jego ciało było ciepłe. Zawsze miał zimne ręce. Nie wiedziałaś czemu. Chodź znałaś już takie osoby. Zayn wypalił już papierosa i wpatrywał się w gwiaździste niebo.
-Wiesz co Oliwko.... Przepraszam
-Ale Zayn za co ?
-No za tego chłopaka. Ty wiesz kto to jest. Chodzi z tobą na jedne zajęcia.
-Ale jak to Zayn ? Kto to?
-Nie mogę ci powiedzieć. Nie teraz.
-Zayn proszę cię. Mówiłeś, że nie będziesz mieć przede mną tajemnic a tu ciągle coś się dzieje.
-Jeśli się nie będziesz bała. A wiem, że nie pamiętam po naszym pierwszym spotkaniu. Dowiesz się jutro kto to jest. Tylko musimy wyjechać za miasto. 
-No. No dobrze.. Ale chodźmy już spać.
Złapałaś Zayn'a za rękę i zaprowadziłaś jak dziecko do łóżka.
*Nazajutrz* 
Zayn obudził się pierwszy. Nie dał ci pospać dłużej;
-Oliwka. Kochanie wstajemy...
Na dzień dobry, gdy tylko otworzyłaś oczy dał ci mocnego całusa.
Zayn-powiedziałaś zaspana-Która godzina?
-09:45 kotku więc dzisiaj wycieczka za miasto. Dowiesz się kto to jest. Ja nie mogę ci powiedzieć.
-Jesteś w wyjątkowo dobrym humorze. Co jest?
-Po prostu cieszę się, że cię mam i no cię kocham skarbie i zawsze będę
Poszłaś wziąć prysznic. Gdy weszłaś do kuchni Zayn czekał na ciebie z górą naleśników
-Proszę kochanie. Specjalnie dla ciebie, A wiem że lubisz
-A skąd? Przecież ci nie mówiłam
-Pamiętasz? Mam swoje źródła. Ale już cii... Jemy 
Zjadłaś chyba 5 naleśników. Nawet nie wiedziałaś, że jesteś taka głodna no w końcu nie jadłaś od wczoraj.
Zjedliście poszłaś się ubrać a Zayn pozmywał. Po przebraniu się z bluzki Zayn'a w swoje ciuchu poszłaś do kuchni.
-No to co. Jedziemy?
-Eee... Zayn. Chyba nie zamierzasz pojechać w bokserkach 
- Eeee. No nie. Przecież idę się ubrać. Ale ty kotek. Idziesz ze mną.
-Po co?
-No dla towarzystwa. A tak poza tym to nie fair ty już mnie widziałaś w samych bokserkach. A ja? Dlaczego nie przebierasz się przy mnie? 
-Doczekasz się w swoim czasie.
-No dobra nie namawiam. Ale to "w swoim czasie" będzie niedługo tak?
-Tak Zayn. Tak!
Poszliście po schodach do sypialni. Zayn wziął cię za rękę i zaprowadził do łóżka. Usiadłaś a on pokazywał ci różne zestawy ciuchów
-No to teraz ty mi będziesz doradzać.
-Haha ja. Jeśli miałabym ci doradzać. Nie wyszlibyśmy z tej sypialny.
 Zayn podszedł do łóżka i złapał cię za rękę. Przyciągnął cię do siebie
-Ale przecież nie musimy wychodzić-szeptał-Możemy tu zostać i cieszyć się sobą
-No moglibyśmy ale mieliśmy jechać-przerywa ci całując cię- Zayn proszę. Wiesz,że się tobie nie oprę
-Wiem ty mój cukiereczku. Wiem.
-Ale Zayn
-Cii..
-Kocham cie!
-Ja też. Chciałbym zrobić To z tobą tu i teraz. Ale zaczekam aż będziesz gotowa.
- Ach Zayn jesteś taki kochany. 
-Wiem ale musimy już to skończyć. Musisz pomóc mi się ubrać. 
-Wiem, że musze. Ale wiem też, że nie chce przestać cię całować.
-Ach Oliwko. Już koniec bo wiesz co się może stać
-No dobrze 
-Oliwko kocham cie!
-Ja ciebie też!
-No okey to teraz mów co mam założyć 
No nie wiem. Załóż to
-Wyglądasz w tym tak sexi
-Aha czyli tak wogule to nie jestem taki sexi?
-Oj Zayn ty zawsze jesteś taki sexi i w ogóle.
-No dobrze chodźmy 
Zayn złapał cię za rękę i zaprowadził na dół. Wyszliście na zewnątrz. Pogoda była znakomita. Weszliście do auta i odjechaliście. Gdy po jakiś 2 godzinach byliście za miastem pogoda się trochę zepsuła.
  -STOP!
-Co się stało? Zayn?!
-Co ja robię przecież nie mogę cię tam zawieść-LOUIS!
-Jaki Louis?
-Ehh... To przez niego. Podłożył mi wczoraj w bójce inne fajki. Stary numer.
-Jak to stary numer? Ty go znasz?!?!?!?
-No tak-Zayn zrobił smutną minę.
Staliście na poboczu bez słowa . Oboje milczeliście. W końcu przerwałaś tą cisze.
-Ale skąd ty go znasz. Mówi mi i to w tym momencie!
-Nie krzycz kochanie
-Ja nie krzyczę tylko mówię głośniej! Mów!
-No tak. Więc byłem z nim w jednym gangu
-Gangu? Co? Zayn!
-No tak. Przepraszam. Może wróćmy do domu a ja ci wszystko opowiem
-Nie do cholery Zayn opowiadasz mi to tu i teraz!!!
-Ale...
-Już!!!
-Dobrze więc może nie wiesz ale w tym mieście są różne pościgi,gangi. Akurat gdy się przeprowadziłaś odszedłem od tamtego gangu i jestem w innym. Nie chciałem być w tamtym on napadał  na ludzi. Krzywdzili ich. Nie chciałem tego robić. Ale wracając wtedy pod twoim domem stałem przypadkiem. Ale gdy cię zobaczyłem. Wyglądałaś tak ślicznie a wiedziałem że Louis, albo Harry byli w pobliżu. Tak ta reszta należy do tego gangu. No a ja nie chciałem, żeby ci się coś stało. Spodobałaś mi się. Wiedziałem, że będą chcieli coś ci zrobić no i wtedy od nich odszedłem. Chciałem cię poznać. Chciałem cię bronić dlatego tak stałem przed twoim domem i no śledziłem cię. Później dostałem twój numer ale to już od chłopaków z gangu w którym jestem teraz czyli z Niall'em i Liam'em ich jest dwóch a nas trzech ale i tak Niall ma złamaną nogę więc to od niego mam twój numer. On jest takim internetowym geniuszem.  No i wtedy dostałaś pierwszego sms'a ode mnie. Chciałem żebyś się we mnie rozkochała. Ale nie dlatego, że taki jestem ale no spodobałaś mi się.  Zacząłem do ciebie pisać jak sama wiesz no i na uczelni twój pierwszy dzień. Też tam byłem a przy tobie był Harry i Louis. Tak to o nich ciągle mówię o tej dwójce z twojego roku. 
-Odwieź mnie do domu.
-Do mojego czy twojego?
-Wszystko jedno. Zabierz mnie stąd !
Odjechaliście. Byłaś zdenerwowana. Zayn zawiózł was do swojego domu. Ciągle gotowałaś się ze złości.
Wysiedliście z auta poszłaś przodem a Zayn biegł za tobą.
Jak mogłeś mi to zrobić-krzyknęłaś od razu po wejściu do domu
-Chciałem cię bronić i nadal to robię 
-I myślisz, że znowu wskoczę ci w ramiona?
-Nie. Rozumiem. Jesteś zła
-Jestem wkurwiona!
-Ale Oliwko-powiedział Zayn łapiąc cię za bark bo cały czas byłaś plecami do niego
-Zostaw mnie. Boże nie wiem musze pomyśleć 
-Rozumiem. To ty idź dzisiaj spać do sypialni a ja sobie pościele w gościnnym 
-Nie stop. Albo. Kurcze sama nie wiem. Przepraszam zachowuję się jak jakaś diwa.
-Nic się nie stało... To idź spać chodź zaprowadzę cię dam ci bluzkę
Weszliście na górę a ty tym razem byłaś zdenerwowana ale na siebie.
-Masz teraz tą bluzkę i no dobranoc kochana
Zayn już chciał wyjść ale przeszkodziłaś mu 
-Zayn poczekaj. Przepraszam
-Nic się nie stało. Spij-Zayn podszedł i dał ci buzi w czoło
Wyszedł ale czułaś się podle jesteś u niego a on musi się męczyć na tej kanapie. Nie mogłaś zasnąć. Wstałaś i zeszłaś na dół do Zayn'a
-Zayn przepraszam, że cię budzę ale nie mogę zasnąć.
-Chodź tu do mnie.- Zayn podniósł się z łóżka i wyciągnął rękę do ciebie.
-Przepraszam za moje zachowanie Zayn. Już wszystko rozumiem ty chciałeś mnie bronić.
-Cii już nic nie mów śpij kochanie
-Dobranoc Zayn. Kocham cię 
-Ja ciebie też. Dobranoc
Wtuliłaś się w Zayn. Rozmawialiście jeszcze dłuższy czas ale niestety nie miałaś już sił i usnęłaś pierwsza.

poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział VII

Gdy się obudziłaś Zayn'a nie było przy tobie. Zrobiło cię się smutno ale nie na długo. Po chwili Zayn wszedł do twojego pokoju w samych bokserkach ze śniadaniem. Były to gofry. Tak gofry na śniadanie trochę zwariowane ale co tam przecież taki była Zayn. Jedliście spokojnie po woli. Nigdzie się wam nie śpieszyło. Gofry jedliście jakieś 15 minut.
-Wiesz kochanie. Wyglądasz pięknie jak śpisz.
-Czyli jak teraz mnie widzisz to już nie jestem taka "piękna"?
-Oj. Wszystko bierzesz na poważnie. Teraz również wyglądasz pięknie. Cały czas wyglądasz pięknie.
- Hihi. Zayn przesadzasz.
-Wcale nie, i nie kłuć cię ze mną bo i tak wiem, że wygram.
-No dobrze.
Gdy skończyliście śniadanie odniosłaś rzeczy do kuchni, pozmywałaś i udałaś się do łazienki aby troszkę się ogarnąć. Wyciągnęłaś z szafy chyba wszystkie ciuchy i dopytywałaś się Zayn'a co założyć.
-Ale Oliwko przecież we wszystkim ci ładnie.
-No ale co ci się najbardziej ale to najbardziej podoba?
-No to niech będzie ten zestaw
-No dziękuję ci. Idę się ubrać.
-Ale po co masz gdzieś iść. Nie możesz ubrać się tutaj?
-Zayn....
-No co Oliwko proszę
-Nie no Zayn nie proś mnie bo przez ten twój uśmieszek ci ulegnę.
-No wiem. Oliwko proszeeee 
-Nie Zayn-wychodzisz do łazienki
*5 minut później*
-No i co tak trudno było poczekać?
-Tak za długo cię nie widziałem
W tym czasie przyjechali rodzice. Zayn został u ciebie w pokoju a ty szybko zbiegłaś na dół.
-Mamo. Tato. Cześć.
-Cześć Oliwko. Jak ci minął wieczór ?
-No przed chwilą przyszedł po mnie Z.. kolega. Zawiezie mnie do szkoły
-Czy to ten którego znamy?
-Tak tak. To ten. To ja pójdę po niego i będziemy się zbierać do szkoły.
Szybko wbiegłaś po schodach omal się nie przewróciłaś.
-Zayn idziemy. 
-Ale twoim rodzice..
-Powiedziałam, że zawieziesz mnie do szkoły
Zayn bez odpowiedzi złapał cię za rękę i wyszliście z pokoju.
-Dzień Dobry państwu
-Dzień Dobry. Nie będziemy was zagadywać bo na pewno spieszycie się do szkoły
Mama chyba poznała się na twojej minie. Wyszliście na zewnątrz. Zayn pomógł ci wsiąść do auta, po czym sam szybko wsiadł obok ciebie. Chciał już zapalić silnik gdy nagle
-Zayn to. To ten chłopak widzisz.
-To na pewno on?
-Tak. Poznaje po oczach i sylwetce 
-Dobra ee... najpierw pojedziemy na uczelnie zobaczymy czy będzie nas śledził a później pogadam sobie z nim
-Zayn ale bez bijatyki? 
Nie odpowiedział. Po oczach wyczytałaś, że jest wściekły. Ale dlaczego. Wyjął papierosa i zapalił. Nic nie mówiłaś. Widać było, że jest zdenerwowany.
"Czyli pali gdy chce i gdy jest zdenerwowany. Czyli chyba nie jest nałogowym palaczem"-pomyślałaś sobie
Dojechaliście na uczelnie. Chciałaś wysiąść ale Zayn złapał cię za rękę.
-Czekaj. Przyjechał za nami. Wysiądź i idź do parku. O nic się nie martw nie stanie ci się krzywda. PRZYRZEKAM
Wierzyłaś Zayn'owi. Wyszłaś z auta i poszłaś w stronę parku. Po jakiś 10 minutach zorientowałaś się że ktoś za tobą biegnie.
-I tak cię złape sukooo!!!
Był coraz bliżej więc i ty zaczęłaś biec. Rozglądałaś się. Przecież Zayn obiecał,że nic ci się nie stanie. Zaczęłaś biec. Ale nie stety potknęłaś się o kamień. Odwróciłaś się na plecy. Chciałaś już wstać ale nieznajomy chłopak złapał cię za rękę
-No i gdzie ten twój chłoptaś? Co już cie nie kocha on tak robi z każdą. Wykorzysta cię i koniec
-Nie mów tak!  Zayn! Zayn! Pomocy.
-Krzycz on i tak cię nie usłyszy...
-Jak możesz. Co ja ci takiego zrobiłam?
-Spodobałaś mi się. Zobaczysz będziesz moja. 
-Zostaw ją chuju!
Tak to był Zayn serce biło ci coraz mocniej.
-No i co?
-Na to liczyłem...
-Zostaw ją!!!-krzyknął Zayn odciągając go od ciebie.
Zayn uderzył go w twarz. Widać było, że tamten nieźle się zdenerwował. Rzucił się na Zayn'a i zaczął go  bić po twarzy,
-Zostaw go!!!-krzyczałaś z całych sił 
Zayn wydał się silniejszy i teraz to on był nad nim. Zaczął go bić. Krew leciała mu już z nosa. Podbiegłaś do Zayn'a.
-Zayn zostaw. Już wystarczy!
On się do ciebie dobierał
-Ale nic mi nie zrobił. Zayn jeśli mnie kochasz skończ to już. 
Skończył. Zayn nie wyglądał tak źle. Ale ten chłopak jeszcze gorzej. Krew leciała mu z nosa,miał podbite oko. Coś okropnego. Twarz wydawała ci się znajoma ale nie tak bardzo.
-Zobaczysz zemszczę się. Na tobie i na tej twojej Oliwce. Pamiętaj Zayn- chłopak mówił to ocierając krew.
Zayn złapał cię za rękę. Po drodze do auta wycierał również krew dopiero teraz zobaczyłaś, że on też krwawi. Wsiedliście do auta. Zayn odjechał. Ale nie do ciebie. Tylko do jego domu .
Ciągle zachowywał się jak dżentelmen. Wysiadł pierwszy i pomógł otworzyć ci drzwi. A jego dom był ogromny. Weszliście do domu a ty poprosiłaś o apteczkę. 
-Teraz będzie troszkę bolało.- powiedziałaś przykładając gazik polany wodą utlenioną do jego łuku brwiowego gdzie miał ranę
-Aaa. Myślałem, że będzie gorzej. Z twoich rąk nie boli to tak jak bym sam to robił.
-Haha a teraz się nie ruszaj musze przykleić ci plaster.
-Tak jest pani doktor 
-Eee.. Oliwcia. Przepraszam, że cię proszę o takie rzeczy. Ale czy możesz zostać u mnie na noc. Napisz rodzicom, że zostaniesz na noc u koleżanki czy coś w tym stylu. Proszę cię. Nie chcę się pokazywać w twoim domu w takim stanie.
-No okey. Napisze mamie
"Droga mamusiu. Dzisiaj muszę na noc zostać u koleżanki piszemy prace przez jakieś no 3 dni więc nie będzie mnie w domciu. Nie martw się o mnie. A jakbyś chciała wiedzieć to Nikola. No to miłego wieczoru. Papa ;*"
-Załatwione.
-Oj kochanie. Nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiasz tym.
-Ah   Zayn...
-Ciii... Nic nie mów. Chodź tu do mnie.
Zayn wziął cię za rękę i przyciągnął do siebie. Specjalnie stanęłaś na palcach aby patrzeć mu w oczy. Przytuliłaś się do niego mocno. A on pocałował cię w czoło później w nos a skończyło się na ustach. Zaczęliście się namiętnie całować. Ale do niczego nie doszło. Nie byłaś gotowa. On to zrozumiał.
-Eee Zayn jest problem. Nie mam piżamy 
-No jaki problem możesz spać bez.
-Eh Zayn ty tylko o jednym
-No okey dam ci jakiś T-shirt.
-Jesteś kochany wiesz?
-Nooooo wiem 
Zayn dał ci jakiś czarny T-shirt i poszłaś się umyć. W tym czasie Zayn naszykował łóżko.
-Zayn ale ty jesteś u siebie i na pewno masz piżamę.
-No tak ale w bokserkach mi wygodniej.  I wiem, że ty też wolisz jak jestem właśnie w nich
-No może 
Podeszłaś do łóżka i położyłaś się obok Zayn'a. Wtuliłaś się w niego a on szeptał ci czułe słówka. Na dobranoc dostałaś mocnego buziaka. Nagle zadzwonił twój telefon. Zayn szybko wstał z łóżka i podał ci go.
"No widzę,że ptaszki sobie leżą i śpią pamiętaj co ci powiedziałem. Nie rób tego. Zostaw go!"

  

 

  


niedziela, 23 marca 2014

Rozdział VI

Po wyjściu Zayn'a szybko dobiegłaś do okna. Chyba wiedział, że to zrobisz bo czekał dokładnie tam gdzie 1 raz go zobaczyłaś. Oczywiście palił papierosa. Ale to nie jest zbyt istotne. Zakochałaś się. Zayn pomachał ci i odszedł. Szybko zbiegłaś na śniadanie była 10:30. Oczywiście wiedziałaś, że rodzicie będą wypytywać się kto to był.... Rodzice siedzieli już przy stole i jedli naleśniki. Zajęłaś swoje miejsce.
-Córeczko kto to był?
-Mamo... no kolega ze studiów. Tylko jak już robisz przesłuchanie to wiesz nie będę odpowiadać na te pytania beż prokuratora.
-Oj Oliwka mama tylko jest ciekawa jesteśmy tu parę dni a ty bardzo szybko znalazłaś kolegów koleżanki.
Nie odpowiedziałaś. Nie chciało ci się prowadzić tej konwersacji. Po zjedzeniu śniadania poszłaś na piętro do swojego pokoju. niestety. Pogoda w Londynie była zmienna tak jak kobieta. Wczoraj było gorąco a dzisiaj już padał lekki przerywany deszcz, była gęsta mgła więc musiałaś ubrać się w coś cieplejszego. 
Wybierając ciuchy dostałaś sms'a od Nikoli
"Oliwka! Dopiero się dowiedziałam. Musimy być dzisiaj na zajęciach . Wiedziałaś? Jeśli nie to teraz już wiesz. Dzisiaj 13:15 pierwsze zajęcia. To do zobaczenia. Papa ;*"
Byłaś lekko zaskoczona. Ale to nie było wielkie zdziwienia. Cały dzień chciałaś spędzić w dresach z książkom ale nie udało ci się. Musiałaś wybrać strój pasujący do pogody. No i pasujący do szkoły. Po jakiś 5 minutach wybrałaś to;
Zeszłaś na dół. Zbierałaś się już do wyjścia gdy przypomniałaś sobie, że nie wzięłaś telefonu. Szybko z powrotem wbiegłaś po schodach, i znowu biegiem do drzwi.
-Gdzie idziesz córciu?-usłyszałaś głos mamy otwierając drzwi
-Własnie dostałam sms'a od koleżanki, że mamy dzisiaj zajęcia. Nie wiem do której ale dam sobie radę i wrócę sama. Papa
Nie czekając na odpowiedź wyszłaś z domu. Zadzwoniłaś po Taxi. Nie czekałaś długo. Podałaś ulicę na którą chcesz jechać.
*30 minut później* 
Dojechałaś na miejsce. W tym samy czasie przyjechała też Nikola. Poszliście razem na twoje pierwsze zajęcia. 
Wykład trwał ok. godzinę. Nie był on bardzo ciekawy ale słuchałaś jak każdy na sali.
Była 14:10 wyszliście z sali i udaliście się do wyjścia. 
Na zewnątrz pogoda poprawiła się nie do poznania. Wyszło słońce ale nadal mżył lekki deszcz. Wszyscy poszli już do domu, po niektórych przyjechali rodzice, a ty zadzwoniłaś po taxi.
Na ten transport czekałaś troszkę dłużej. Pokręciłaś się trochę po terenie uczelni. Gdy nagle zauważyłaś, że ktoś biegnie w twoją stronę. Ta osoba miała kaptur więc nie wiedziałaś kto to.  Szybko postanowiłaś wbiec do budynku. Jednak drzwi były zamknięte. Nagle poczułaś jak ktoś ręką knebluje ci usta. Myślałaś, że to Zayn znowu to robił ale to nie był ten sam dotyk, to nie był ten sam zapach. Próbowałaś uciekać, krzyczeć. Jakimś cudem wyrwałaś się z rąk nieznajomego. Zaczęłaś biec do parku... 
Jak nigdy. W parku nikogo nie było. Jak to możliwe? Nieznajoma osoba zbliżała się do ciebie wolno. Zapędził cię w "kozi róg" stałaś pod płotem, który odgradzał park od uczelni. Osoba zbliżała się do ciebie. Serce waliło ci jak dzwon. Gdy była coraz bliżej zaczęłaś krzyczeć. Niestety nikt cię nie słyszał. Był już blisko ciebie czułaś jego obrzydliwy zapach. Gdy znikąd   wyłonił się Zayn
-Zayn! Zayn! Ratunku!- krzyczałaś z całych sił.
Wtedy poczułaś jak ręka porywacz uderzyła cię w twarz. Usłyszałaś wtedy tylko to
-Masz szczęście suko. Następnym razem cię dopadnę
Po głosie można było się domyśleć, że był to chłopak uciekł. Wtedy Zayn dobiegł do ciebie
-Oliwko nic ci nie jest? Kto to był?
Byłaś przerażona. Więc nie wiedząc kiedy wtuliłaś się do Zayn'a 
-Zayn tak się bałam. Nie wiem kto to był. Chodź twarz wydawała się znajoma. Jak dobrze, że jednak nie pojechałaś nigdzie. Jak dobrze, że akurat tu byłeś.
Zayn przytulił cię mocniej i dotknął swoją zimną dłonią w policzek, który dostałaś
-Dowiem się kto to był. A jak już się dowiem to... Oliwko chodźmy odwiozę cię do domu.
Zayn złapał cię za rękę i poszliście do jego auta. Był to czarny sportowy wóz. Nie znałaś się na markach.
Zayn otworzył ci drzwi i pomógł wsiąść. 
*30 minut później*
Po 30 minutach byliście na miejscu. 
-Zayn wejdziesz ze mną. Rodzice są w pracy a ja się boje.
Chciało ci się płakać ale się powstrzymałaś. Zayn szybko wysiadł z auta i pobiegł otworzyć ci drzwi i pomógł ci wysiąść  . Z torebki sięgnęłaś klucze ale zbyt trzęsły ci się ręce aby je otworzyć. Już wtedy nie mogłaś wytrzymać. Popłakałaś się. Zayn zabrał ci klucze z dłoni i otworzył drzwi. Weszliście do środka. Zayn zdjął kurtkę i odwiesił klucze tam gdzie wisiały zawsze. Poszłaś do swojego pokoju a Zayn szedł za tobą. Ciągle płakałaś i wycierałaś łzy. Zayn przytulił cię i szepnął ci do ucha.
-Ciii... Spokojnie kochanie jestem tu i nie masz się czego bać. Ciii nie płacz
-Ale Zayn jak t...
-Nic nie mów. Chodź przytul się.
-Zayn dziękuję ci. Dziękuję, że jesteś ze mną. Kocham cię...
Tak. Wyznałaś mu swoje uczucie. Tych słów "Kocham cię" nie powiedziałaś nawet swojemu byłemu chłopakowi. Razem z Zayn'em staliście wtuleni przez jakieś 10 min. w końcu rozbolały cię już nogi. Złapałaś chłopaka za rękę i pociągnęłaś za sobą. Usiadł pierwszy. Chciałaś usiąść obok. Ale chłopak złapał cię za rękę i skierował cię tak abyś siedziała na jego kolanach. Więc i tak się stało. Patrzyliście sobie głęboko w oczy. Nagle lekko dotknęłaś jego ust. Pocałowałaś go. Pierwszy raz zdobyłaś się na odwagę aby pocałować go w usta.
-Hmm..- pomruk Zayn- A to za co?
-Za ratunek Zayn. Tylko jedna sprawa mnie martwi. On powiedział że mnie jeszcze dopadnie. Zayn i co wtedy? Co jak ciebie wtedy nie będzie?
-Ale kochanie . Ja już zawsze będę przy tobie. Już nigdy cię nie opuszczę
Chyba Zayn chciał cię pocałować ale niestety przerwał  mu to twój telefon. Dostałaś sms'a od mamy
"Hej córeczko. Razem z tata nie wrócimy dzisiaj na noc. Przepraszamy ale mamy wieczorne zmiany. Zrób sobie kolacje i dobrze zamknij drzwi"
-No pięknie...
-Co się stało misiaczku ?
-Rodzicie nie wracają na noc. Czyli będę tu sama przez całą noc
-A kto ci powiedział, że będziesz sama? Jeśli zechcesz zostanę z tobą.
-Jejciu Zayn a mógłbyś?
-Oczywiście, że tak 
-Dziękuję Zayn. Dziękuję...
Siedzieliście u ciebie w pokoju przez parę godzin zapomnieliście o bożym świecie. Dla ciebie liczyło się tylko to co jest tu i teraz. Nadeszła pora kolacji.Nie byłaś głodna. Zayn również, ale przyniosłaś coś do picia. Wracając postawiłaś sok i szklanki na biurko. Odruchowo spojrzałaś na okno. Ktoś tam był. Widziałaś tylko jego oczy.
Z...Zayn t..t..tam ktoś jest. I to jest chyba ten ktoś...
-Jest tam o nie idę do niego 
-Nie Zayn proszę. Nie idź...
-Ale on chciał ci zrobić krzywdę... I do tego uderzył cię.
-Tak zrobił to wszystko. Ale proszę cię Zayn nie chce żadnej bijatyki. Dlatego zostaw go przynajmniej teraz.
-Jak sobie życzysz kochanie.
-Jest jeden mały problem. Gdzie będziesz spał.
-Mówiłem, że nigdy cię nie opuszczę. Dasz mi jakiś koc a ja prześpię się na fotelu przy tobie. 
-O nie! Uratowałeś mi życie i chcesz jeszcze spać na fotelu? Tak nie będzie! Pościele ci w gościnnym
-Ale malutka ja chce być przy tobie. Zawsze.... To może ee.. no wiesz. Jeśli nie będzie ci to przeszkadzać to.
-Nie kończ wiem o co ci chodzi. Dobrze ale pod jednym warunkiem. Wiesz jakim?
-Tak wiem...
Poszłaś wziąć zimny prysznic. Ubrałaś się w piżamę i poszłaś do swojego pokoju. Zayn już tam był. W samych bokserkach. Nie wiedziałaś na co patrzeć. Czy na twarz czy na mięśnie...
-I co? Podoba ci się?
-Zayn na prawdę? Zadajesz pytania, na które znasz odpowiedź 
-No tak przecież wiem, że nie- powiedział to ze smutkiem na ustach  
-Oj ty mój głuptasie
-Twój ?
-No sorki pospieszyłam się
-No co ty wiesz, że na te słowa czekałem. Widzę, że jesteś zmęczona chodź
Położyłaś się obok Zayn'a twoja głowa wylądowała na jego umięśnionym torsie. Twój sen się spełnił...
*3 godziny później*
-Co jest kochanie dlaczego nie śpisz?
-Wiesz Zayn cały czas myślę o słowach tego chłopaka. I jeszcze jutro musze tam wrócić
-To nie wracaj. Będę czekać na ciebie po uczelnią. Pojedziemy do mnie
-Nie wiem... Ale teraz śpijmy bo już nie wytrzymuję ze zmęczenia.
-Dobranoc kochanie-powiedział Zayn całując cię w czoło
-Dobranoc Zayn