wtorek, 25 marca 2014

Rozdział VIII

Ten sms nie dawał ci spokoju a Zayn zdenerwował się. Było widać. Wstał z łózka wziął swoje spodnie a z nich wyciągnął paczkę papierosów. Spodnie rzucił na ziemie. Wyciągnął jedną fajkę a paczkę rzucił na stół. Zapalił i bardzo mocno się zaciągnął
-Zayn... Zayn coś jest?-spytałaś się podchodząc do niego i obejmując od tyłu.
-Ten sms to on napisał tak? Co on ci mówił w tym parku?
-Nic w co bym uwierzyła.
-Czyli? Oliwia mów!
-No, że najpierw rozkochujesz, wykorzystujesz a później zostawiasz. I, że nie jestem pierwsza.
-Zabije go!
-Ale Zayn ja nie uwierzyłam w żadne jego słowo.
-A mówił coś jeszcze?
-Znaczy.... No mówił, że ... no, że mu się spodobałam i wtedy ty przybiegłeś.
-A więc tak się bawi- powiedział szepcząc pod nosem
-Zayn ee.. Czy ty wiesz kto to jest ?
-Nie. Znaczy domyślam się.
Powoli wypalał papierosa robiąc kółka z dymu. Przytulił cię. Miał zimne ręce ale jego ciało było ciepłe. Zawsze miał zimne ręce. Nie wiedziałaś czemu. Chodź znałaś już takie osoby. Zayn wypalił już papierosa i wpatrywał się w gwiaździste niebo.
-Wiesz co Oliwko.... Przepraszam
-Ale Zayn za co ?
-No za tego chłopaka. Ty wiesz kto to jest. Chodzi z tobą na jedne zajęcia.
-Ale jak to Zayn ? Kto to?
-Nie mogę ci powiedzieć. Nie teraz.
-Zayn proszę cię. Mówiłeś, że nie będziesz mieć przede mną tajemnic a tu ciągle coś się dzieje.
-Jeśli się nie będziesz bała. A wiem, że nie pamiętam po naszym pierwszym spotkaniu. Dowiesz się jutro kto to jest. Tylko musimy wyjechać za miasto. 
-No. No dobrze.. Ale chodźmy już spać.
Złapałaś Zayn'a za rękę i zaprowadziłaś jak dziecko do łóżka.
*Nazajutrz* 
Zayn obudził się pierwszy. Nie dał ci pospać dłużej;
-Oliwka. Kochanie wstajemy...
Na dzień dobry, gdy tylko otworzyłaś oczy dał ci mocnego całusa.
Zayn-powiedziałaś zaspana-Która godzina?
-09:45 kotku więc dzisiaj wycieczka za miasto. Dowiesz się kto to jest. Ja nie mogę ci powiedzieć.
-Jesteś w wyjątkowo dobrym humorze. Co jest?
-Po prostu cieszę się, że cię mam i no cię kocham skarbie i zawsze będę
Poszłaś wziąć prysznic. Gdy weszłaś do kuchni Zayn czekał na ciebie z górą naleśników
-Proszę kochanie. Specjalnie dla ciebie, A wiem że lubisz
-A skąd? Przecież ci nie mówiłam
-Pamiętasz? Mam swoje źródła. Ale już cii... Jemy 
Zjadłaś chyba 5 naleśników. Nawet nie wiedziałaś, że jesteś taka głodna no w końcu nie jadłaś od wczoraj.
Zjedliście poszłaś się ubrać a Zayn pozmywał. Po przebraniu się z bluzki Zayn'a w swoje ciuchu poszłaś do kuchni.
-No to co. Jedziemy?
-Eee... Zayn. Chyba nie zamierzasz pojechać w bokserkach 
- Eeee. No nie. Przecież idę się ubrać. Ale ty kotek. Idziesz ze mną.
-Po co?
-No dla towarzystwa. A tak poza tym to nie fair ty już mnie widziałaś w samych bokserkach. A ja? Dlaczego nie przebierasz się przy mnie? 
-Doczekasz się w swoim czasie.
-No dobra nie namawiam. Ale to "w swoim czasie" będzie niedługo tak?
-Tak Zayn. Tak!
Poszliście po schodach do sypialni. Zayn wziął cię za rękę i zaprowadził do łóżka. Usiadłaś a on pokazywał ci różne zestawy ciuchów
-No to teraz ty mi będziesz doradzać.
-Haha ja. Jeśli miałabym ci doradzać. Nie wyszlibyśmy z tej sypialny.
 Zayn podszedł do łóżka i złapał cię za rękę. Przyciągnął cię do siebie
-Ale przecież nie musimy wychodzić-szeptał-Możemy tu zostać i cieszyć się sobą
-No moglibyśmy ale mieliśmy jechać-przerywa ci całując cię- Zayn proszę. Wiesz,że się tobie nie oprę
-Wiem ty mój cukiereczku. Wiem.
-Ale Zayn
-Cii..
-Kocham cie!
-Ja też. Chciałbym zrobić To z tobą tu i teraz. Ale zaczekam aż będziesz gotowa.
- Ach Zayn jesteś taki kochany. 
-Wiem ale musimy już to skończyć. Musisz pomóc mi się ubrać. 
-Wiem, że musze. Ale wiem też, że nie chce przestać cię całować.
-Ach Oliwko. Już koniec bo wiesz co się może stać
-No dobrze 
-Oliwko kocham cie!
-Ja ciebie też!
-No okey to teraz mów co mam założyć 
No nie wiem. Załóż to
-Wyglądasz w tym tak sexi
-Aha czyli tak wogule to nie jestem taki sexi?
-Oj Zayn ty zawsze jesteś taki sexi i w ogóle.
-No dobrze chodźmy 
Zayn złapał cię za rękę i zaprowadził na dół. Wyszliście na zewnątrz. Pogoda była znakomita. Weszliście do auta i odjechaliście. Gdy po jakiś 2 godzinach byliście za miastem pogoda się trochę zepsuła.
  -STOP!
-Co się stało? Zayn?!
-Co ja robię przecież nie mogę cię tam zawieść-LOUIS!
-Jaki Louis?
-Ehh... To przez niego. Podłożył mi wczoraj w bójce inne fajki. Stary numer.
-Jak to stary numer? Ty go znasz?!?!?!?
-No tak-Zayn zrobił smutną minę.
Staliście na poboczu bez słowa . Oboje milczeliście. W końcu przerwałaś tą cisze.
-Ale skąd ty go znasz. Mówi mi i to w tym momencie!
-Nie krzycz kochanie
-Ja nie krzyczę tylko mówię głośniej! Mów!
-No tak. Więc byłem z nim w jednym gangu
-Gangu? Co? Zayn!
-No tak. Przepraszam. Może wróćmy do domu a ja ci wszystko opowiem
-Nie do cholery Zayn opowiadasz mi to tu i teraz!!!
-Ale...
-Już!!!
-Dobrze więc może nie wiesz ale w tym mieście są różne pościgi,gangi. Akurat gdy się przeprowadziłaś odszedłem od tamtego gangu i jestem w innym. Nie chciałem być w tamtym on napadał  na ludzi. Krzywdzili ich. Nie chciałem tego robić. Ale wracając wtedy pod twoim domem stałem przypadkiem. Ale gdy cię zobaczyłem. Wyglądałaś tak ślicznie a wiedziałem że Louis, albo Harry byli w pobliżu. Tak ta reszta należy do tego gangu. No a ja nie chciałem, żeby ci się coś stało. Spodobałaś mi się. Wiedziałem, że będą chcieli coś ci zrobić no i wtedy od nich odszedłem. Chciałem cię poznać. Chciałem cię bronić dlatego tak stałem przed twoim domem i no śledziłem cię. Później dostałem twój numer ale to już od chłopaków z gangu w którym jestem teraz czyli z Niall'em i Liam'em ich jest dwóch a nas trzech ale i tak Niall ma złamaną nogę więc to od niego mam twój numer. On jest takim internetowym geniuszem.  No i wtedy dostałaś pierwszego sms'a ode mnie. Chciałem żebyś się we mnie rozkochała. Ale nie dlatego, że taki jestem ale no spodobałaś mi się.  Zacząłem do ciebie pisać jak sama wiesz no i na uczelni twój pierwszy dzień. Też tam byłem a przy tobie był Harry i Louis. Tak to o nich ciągle mówię o tej dwójce z twojego roku. 
-Odwieź mnie do domu.
-Do mojego czy twojego?
-Wszystko jedno. Zabierz mnie stąd !
Odjechaliście. Byłaś zdenerwowana. Zayn zawiózł was do swojego domu. Ciągle gotowałaś się ze złości.
Wysiedliście z auta poszłaś przodem a Zayn biegł za tobą.
Jak mogłeś mi to zrobić-krzyknęłaś od razu po wejściu do domu
-Chciałem cię bronić i nadal to robię 
-I myślisz, że znowu wskoczę ci w ramiona?
-Nie. Rozumiem. Jesteś zła
-Jestem wkurwiona!
-Ale Oliwko-powiedział Zayn łapiąc cię za bark bo cały czas byłaś plecami do niego
-Zostaw mnie. Boże nie wiem musze pomyśleć 
-Rozumiem. To ty idź dzisiaj spać do sypialni a ja sobie pościele w gościnnym 
-Nie stop. Albo. Kurcze sama nie wiem. Przepraszam zachowuję się jak jakaś diwa.
-Nic się nie stało... To idź spać chodź zaprowadzę cię dam ci bluzkę
Weszliście na górę a ty tym razem byłaś zdenerwowana ale na siebie.
-Masz teraz tą bluzkę i no dobranoc kochana
Zayn już chciał wyjść ale przeszkodziłaś mu 
-Zayn poczekaj. Przepraszam
-Nic się nie stało. Spij-Zayn podszedł i dał ci buzi w czoło
Wyszedł ale czułaś się podle jesteś u niego a on musi się męczyć na tej kanapie. Nie mogłaś zasnąć. Wstałaś i zeszłaś na dół do Zayn'a
-Zayn przepraszam, że cię budzę ale nie mogę zasnąć.
-Chodź tu do mnie.- Zayn podniósł się z łóżka i wyciągnął rękę do ciebie.
-Przepraszam za moje zachowanie Zayn. Już wszystko rozumiem ty chciałeś mnie bronić.
-Cii już nic nie mów śpij kochanie
-Dobranoc Zayn. Kocham cię 
-Ja ciebie też. Dobranoc
Wtuliłaś się w Zayn. Rozmawialiście jeszcze dłuższy czas ale niestety nie miałaś już sił i usnęłaś pierwsza.

1 komentarz: