niedziela, 23 marca 2014

Rozdział VI

Po wyjściu Zayn'a szybko dobiegłaś do okna. Chyba wiedział, że to zrobisz bo czekał dokładnie tam gdzie 1 raz go zobaczyłaś. Oczywiście palił papierosa. Ale to nie jest zbyt istotne. Zakochałaś się. Zayn pomachał ci i odszedł. Szybko zbiegłaś na śniadanie była 10:30. Oczywiście wiedziałaś, że rodzicie będą wypytywać się kto to był.... Rodzice siedzieli już przy stole i jedli naleśniki. Zajęłaś swoje miejsce.
-Córeczko kto to był?
-Mamo... no kolega ze studiów. Tylko jak już robisz przesłuchanie to wiesz nie będę odpowiadać na te pytania beż prokuratora.
-Oj Oliwka mama tylko jest ciekawa jesteśmy tu parę dni a ty bardzo szybko znalazłaś kolegów koleżanki.
Nie odpowiedziałaś. Nie chciało ci się prowadzić tej konwersacji. Po zjedzeniu śniadania poszłaś na piętro do swojego pokoju. niestety. Pogoda w Londynie była zmienna tak jak kobieta. Wczoraj było gorąco a dzisiaj już padał lekki przerywany deszcz, była gęsta mgła więc musiałaś ubrać się w coś cieplejszego. 
Wybierając ciuchy dostałaś sms'a od Nikoli
"Oliwka! Dopiero się dowiedziałam. Musimy być dzisiaj na zajęciach . Wiedziałaś? Jeśli nie to teraz już wiesz. Dzisiaj 13:15 pierwsze zajęcia. To do zobaczenia. Papa ;*"
Byłaś lekko zaskoczona. Ale to nie było wielkie zdziwienia. Cały dzień chciałaś spędzić w dresach z książkom ale nie udało ci się. Musiałaś wybrać strój pasujący do pogody. No i pasujący do szkoły. Po jakiś 5 minutach wybrałaś to;
Zeszłaś na dół. Zbierałaś się już do wyjścia gdy przypomniałaś sobie, że nie wzięłaś telefonu. Szybko z powrotem wbiegłaś po schodach, i znowu biegiem do drzwi.
-Gdzie idziesz córciu?-usłyszałaś głos mamy otwierając drzwi
-Własnie dostałam sms'a od koleżanki, że mamy dzisiaj zajęcia. Nie wiem do której ale dam sobie radę i wrócę sama. Papa
Nie czekając na odpowiedź wyszłaś z domu. Zadzwoniłaś po Taxi. Nie czekałaś długo. Podałaś ulicę na którą chcesz jechać.
*30 minut później* 
Dojechałaś na miejsce. W tym samy czasie przyjechała też Nikola. Poszliście razem na twoje pierwsze zajęcia. 
Wykład trwał ok. godzinę. Nie był on bardzo ciekawy ale słuchałaś jak każdy na sali.
Była 14:10 wyszliście z sali i udaliście się do wyjścia. 
Na zewnątrz pogoda poprawiła się nie do poznania. Wyszło słońce ale nadal mżył lekki deszcz. Wszyscy poszli już do domu, po niektórych przyjechali rodzice, a ty zadzwoniłaś po taxi.
Na ten transport czekałaś troszkę dłużej. Pokręciłaś się trochę po terenie uczelni. Gdy nagle zauważyłaś, że ktoś biegnie w twoją stronę. Ta osoba miała kaptur więc nie wiedziałaś kto to.  Szybko postanowiłaś wbiec do budynku. Jednak drzwi były zamknięte. Nagle poczułaś jak ktoś ręką knebluje ci usta. Myślałaś, że to Zayn znowu to robił ale to nie był ten sam dotyk, to nie był ten sam zapach. Próbowałaś uciekać, krzyczeć. Jakimś cudem wyrwałaś się z rąk nieznajomego. Zaczęłaś biec do parku... 
Jak nigdy. W parku nikogo nie było. Jak to możliwe? Nieznajoma osoba zbliżała się do ciebie wolno. Zapędził cię w "kozi róg" stałaś pod płotem, który odgradzał park od uczelni. Osoba zbliżała się do ciebie. Serce waliło ci jak dzwon. Gdy była coraz bliżej zaczęłaś krzyczeć. Niestety nikt cię nie słyszał. Był już blisko ciebie czułaś jego obrzydliwy zapach. Gdy znikąd   wyłonił się Zayn
-Zayn! Zayn! Ratunku!- krzyczałaś z całych sił.
Wtedy poczułaś jak ręka porywacz uderzyła cię w twarz. Usłyszałaś wtedy tylko to
-Masz szczęście suko. Następnym razem cię dopadnę
Po głosie można było się domyśleć, że był to chłopak uciekł. Wtedy Zayn dobiegł do ciebie
-Oliwko nic ci nie jest? Kto to był?
Byłaś przerażona. Więc nie wiedząc kiedy wtuliłaś się do Zayn'a 
-Zayn tak się bałam. Nie wiem kto to był. Chodź twarz wydawała się znajoma. Jak dobrze, że jednak nie pojechałaś nigdzie. Jak dobrze, że akurat tu byłeś.
Zayn przytulił cię mocniej i dotknął swoją zimną dłonią w policzek, który dostałaś
-Dowiem się kto to był. A jak już się dowiem to... Oliwko chodźmy odwiozę cię do domu.
Zayn złapał cię za rękę i poszliście do jego auta. Był to czarny sportowy wóz. Nie znałaś się na markach.
Zayn otworzył ci drzwi i pomógł wsiąść. 
*30 minut później*
Po 30 minutach byliście na miejscu. 
-Zayn wejdziesz ze mną. Rodzice są w pracy a ja się boje.
Chciało ci się płakać ale się powstrzymałaś. Zayn szybko wysiadł z auta i pobiegł otworzyć ci drzwi i pomógł ci wysiąść  . Z torebki sięgnęłaś klucze ale zbyt trzęsły ci się ręce aby je otworzyć. Już wtedy nie mogłaś wytrzymać. Popłakałaś się. Zayn zabrał ci klucze z dłoni i otworzył drzwi. Weszliście do środka. Zayn zdjął kurtkę i odwiesił klucze tam gdzie wisiały zawsze. Poszłaś do swojego pokoju a Zayn szedł za tobą. Ciągle płakałaś i wycierałaś łzy. Zayn przytulił cię i szepnął ci do ucha.
-Ciii... Spokojnie kochanie jestem tu i nie masz się czego bać. Ciii nie płacz
-Ale Zayn jak t...
-Nic nie mów. Chodź przytul się.
-Zayn dziękuję ci. Dziękuję, że jesteś ze mną. Kocham cię...
Tak. Wyznałaś mu swoje uczucie. Tych słów "Kocham cię" nie powiedziałaś nawet swojemu byłemu chłopakowi. Razem z Zayn'em staliście wtuleni przez jakieś 10 min. w końcu rozbolały cię już nogi. Złapałaś chłopaka za rękę i pociągnęłaś za sobą. Usiadł pierwszy. Chciałaś usiąść obok. Ale chłopak złapał cię za rękę i skierował cię tak abyś siedziała na jego kolanach. Więc i tak się stało. Patrzyliście sobie głęboko w oczy. Nagle lekko dotknęłaś jego ust. Pocałowałaś go. Pierwszy raz zdobyłaś się na odwagę aby pocałować go w usta.
-Hmm..- pomruk Zayn- A to za co?
-Za ratunek Zayn. Tylko jedna sprawa mnie martwi. On powiedział że mnie jeszcze dopadnie. Zayn i co wtedy? Co jak ciebie wtedy nie będzie?
-Ale kochanie . Ja już zawsze będę przy tobie. Już nigdy cię nie opuszczę
Chyba Zayn chciał cię pocałować ale niestety przerwał  mu to twój telefon. Dostałaś sms'a od mamy
"Hej córeczko. Razem z tata nie wrócimy dzisiaj na noc. Przepraszamy ale mamy wieczorne zmiany. Zrób sobie kolacje i dobrze zamknij drzwi"
-No pięknie...
-Co się stało misiaczku ?
-Rodzicie nie wracają na noc. Czyli będę tu sama przez całą noc
-A kto ci powiedział, że będziesz sama? Jeśli zechcesz zostanę z tobą.
-Jejciu Zayn a mógłbyś?
-Oczywiście, że tak 
-Dziękuję Zayn. Dziękuję...
Siedzieliście u ciebie w pokoju przez parę godzin zapomnieliście o bożym świecie. Dla ciebie liczyło się tylko to co jest tu i teraz. Nadeszła pora kolacji.Nie byłaś głodna. Zayn również, ale przyniosłaś coś do picia. Wracając postawiłaś sok i szklanki na biurko. Odruchowo spojrzałaś na okno. Ktoś tam był. Widziałaś tylko jego oczy.
Z...Zayn t..t..tam ktoś jest. I to jest chyba ten ktoś...
-Jest tam o nie idę do niego 
-Nie Zayn proszę. Nie idź...
-Ale on chciał ci zrobić krzywdę... I do tego uderzył cię.
-Tak zrobił to wszystko. Ale proszę cię Zayn nie chce żadnej bijatyki. Dlatego zostaw go przynajmniej teraz.
-Jak sobie życzysz kochanie.
-Jest jeden mały problem. Gdzie będziesz spał.
-Mówiłem, że nigdy cię nie opuszczę. Dasz mi jakiś koc a ja prześpię się na fotelu przy tobie. 
-O nie! Uratowałeś mi życie i chcesz jeszcze spać na fotelu? Tak nie będzie! Pościele ci w gościnnym
-Ale malutka ja chce być przy tobie. Zawsze.... To może ee.. no wiesz. Jeśli nie będzie ci to przeszkadzać to.
-Nie kończ wiem o co ci chodzi. Dobrze ale pod jednym warunkiem. Wiesz jakim?
-Tak wiem...
Poszłaś wziąć zimny prysznic. Ubrałaś się w piżamę i poszłaś do swojego pokoju. Zayn już tam był. W samych bokserkach. Nie wiedziałaś na co patrzeć. Czy na twarz czy na mięśnie...
-I co? Podoba ci się?
-Zayn na prawdę? Zadajesz pytania, na które znasz odpowiedź 
-No tak przecież wiem, że nie- powiedział to ze smutkiem na ustach  
-Oj ty mój głuptasie
-Twój ?
-No sorki pospieszyłam się
-No co ty wiesz, że na te słowa czekałem. Widzę, że jesteś zmęczona chodź
Położyłaś się obok Zayn'a twoja głowa wylądowała na jego umięśnionym torsie. Twój sen się spełnił...
*3 godziny później*
-Co jest kochanie dlaczego nie śpisz?
-Wiesz Zayn cały czas myślę o słowach tego chłopaka. I jeszcze jutro musze tam wrócić
-To nie wracaj. Będę czekać na ciebie po uczelnią. Pojedziemy do mnie
-Nie wiem... Ale teraz śpijmy bo już nie wytrzymuję ze zmęczenia.
-Dobranoc kochanie-powiedział Zayn całując cię w czoło
-Dobranoc Zayn


1 komentarz: